Jak niedowiarkowie świętowali to ja niedzielę wielkanocną spędziłem na dyżurze obstawiając m.in. oddział covidowy - cała doba upłynęła mi na podłączaniu respiratorów i innych urządzeń wentylacyjnych, zakładaniu wkłuć, reanimacjach itp w warunkach w których do tej pory nigdy się takie rzeczy nie odbywały, a jak już to wyjątkowo, i podejmowaniu decyzji przed którymi nigdy nie chciałbym być. Teraz cały czas jest wyjątkowo, to się dzieje naprawdę nawet jak znad świątecznego stołu nie było widać. Fajnie jest nie mieć z tym do czynienia, naprawdę chciałbym być na takim miejscu żebym mógł sobie wątpić i nie wierzyć i wypisywać że COVID to ściema. Valygaar, życzę zdrowia, najgorsze już chyba za Tobą, teraz jeszcze długa droga do przywrócenia sprawności ale zwykle ona wraca, może nie całkiem ale w jakimś stopniu.