Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Narfas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1517
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Narfas

  1. Narfas

    Kieszonka no name

    Szczegółów nie będzie, tym bardziej że jeśli ktoś w tamtych czasach nie sygnował werku, to zwykle nie chciał być rozpoznany. Zegarek datowałbym na lata 1910-1930. Kojarzy mi się z produkcjami Burena, ale jako że wszyscy zżynali od wszystkich, to nie jest żaden argument. Te słupki liczb to tzw. "wydrapki zegarmistrzowskie", zwykle daty i/lub numery wymienianych części. Zegarek miał sporą historię serwisową. Warto byłoby gdybyś podał średnicę mechanizmu (nie zegarka, tylko samego mechanizmu), to może pomóc komuś w identyfikacji. pozdrawiam Narfas
  2. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Zdaje się, że po dłuższej nieobecności wylądowałem na pozycji starej gwardii - tym bardziej, ze towarzystwo się powykruszało i po sekcji wintydżowej hula głównie wiatr. pozdrawiam Narfas
  3. No już nie przedłużaj i pokazuj te Roleksy za atrakcyjną cenę. Kurde, zrobił się z tego klub ze striptizem. ;D pozdrawiam Narfas
  4. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Stoję na stanowisku, że nawet jednokamieniowe i praktycznie jednorazowe kołki mają wartość kolekcjonerską, bo to kawał historii zegarmistrzostwa, szczególnie szwajcarskiego, tak więc gratulacje. pozdrawiam Narfas
  5. 1) Holmar Niestety niewiele mogę napisać o marce Holmar. Firma o takiej nazwie handlowała w Szwajcarii i Niemczech, i to byłoby na tyle. Zdaje się, że robili zegarki pod własna nazwą, a także na zamówienie - normalna praktyka. Estetyka zegarka sugeruje okolice roku 1960, może 1965. Werk to bardzo tani jednokamieniowiec. To nie jest dobry werk. To zegarek, który miał być tani, efektowny i i w założeniach miał działać na tyle długo, żeby klient zdążył oddalić się od sprzedawcy na rozsądny dystans. 2) Pronto Firma: Pronto Watch Co., Le Noirmont und Langenthal, Szwajcaria Werk: A.Schild cal. AS 1604 lub coś podobnego z tej (sporej) rodziny Datowanie: stawiałbym na okolice 1955 Porządny werk, ładna tarcza, zakręcany stalowy dekielek, zegarek popularnej klasy, znany u nas głównie ze zegarków typu Delbana, nie ma wstydu. pozdrawiam Narfas
  6. No tak, co najmniej 9015 i 9100, inne warianty chyba tylko na zamówienie; nie wiedziałem, że to jakaś tajemnica. pozdrawiam Narfas
  7. Po konsultacji z taką jedną starą książką to wygląda na na Kurth Freres cal. 190 lub 191 (znani bardziej pod nazwą Certina). pozdrawiam Narfas
  8. Polonicum, super! Co jest w środku? pozdrawiam Narfas
  9. Rzeczywiście, chyba wróciłem do starej szajby, rozglądam się trochę i przeprowadzam inwentaryzację szuflad. Jednocześnie sporo się zmieniło i nic się nie zmieniło. Dziwne uczucie. pozdrawiam Narfas
  10. Czy ja dobrze widzę, że to budzik? Co tam jest w środku, werk od A.Schilda, czy coś innego? pozdrawiam Narfas
  11. Wygląda to imponująco, chociaż, prawdę mówiąc, najbardziej interesujące dla mnie przedmioty na tych półeczkach wcale nie są budzikami. ...a te dwa obiekty w drewnianych skrzyneczkach... dlaczego ja tego nie kupiłem, kiedy mogłem, a ceny nie były jeszcze onieśmielające... pozdrawiam Narfas
  12. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    To niezupełnie tak. To jest tzw. AS Alertic od Adolfa Schilda. Firmy typu Doxa, Rado, Technos i wiele innych kupowały ten werk od producenta i tyle. Z kolei Rosjanie mieli sporo werków do których nabyli prawa w ten czy inny sposób (Hampden, LIP, Cortebert) i po pewnych zmianach produkowali je u siebie. Akurat w przypadku tego ASa nic mi nie wiadomo o zakupie licencji, więc być może po prostu zerżnęli ten werk bez pytania kogokolwiek o zgodę. Tak więc różne zegarki "zachodnie" mają werki od Schilda, niezależnie od tego co tam jest na tarczy, a radzieckie Signały i Poljoty budzki mają werki z Pierwszej Moskiewskiej Fabryki Zegarów. I tyle. W innym wątku ktoś pytał o dostępność wskazówki od budzika i napisałem co napisałem, bo rozmiarowo będą pasować od dowolnego zegarka na tym werku, niezależnie od pochodzenia. pozdrawiam Narfas
  13. Popularny szwajcarski lub francuski cylinderek "pin-set" jakoś tak z lat 1905-1915, no-name. O produkcję werku można podejrzewać firmę FHF, ale tak naprawdę to cholera wie. Sprężyna i włos to pikuś, jeśli sam cylinder jest wytarty to absolutnie nie opłaca się naprawiać. pozdrawiam Narfas
  14. Mi tam tylko nie pasuje jedna śrubka kopertowa. Ładny egzemplarz, ciekawe jak to się skończy. pozdrawiam Narfas
  15. Eeee... to powyżej to już hippie z późnych lat '60 i z lat '70, nie żadni bikiniarze. W latach '50 czy tam jeszcze '60 wyglądało to tak: Przetrwały nawet jakieś artefakty, zwracam uwagę na buty "na słoninie". Edit: jeszcze filmik. https://www.youtube.com/watch?v=Ys7ywCbpZlY pozdrawiam Narfas
  16. Barwienie sztucznych rubinów ("hodowanych") na różowo czy czerwono wynika jedynie z tradycji. Korund to korund, zwyczajowe nazwy jubilerskie (szafir, rubin) wynikają z różnic w naturalnym wybarwieniu. Hodowane rubiny można wybarwić jak tam się chce - albo wcale. Pod dodaniu soli chromowej zamiast białego szafiru otrzymujemy różowy lub czerwony rubin. (to na drugiej focie to akurat kryształ krzemu, ale zasada jest podobna) pozdrawiam Narfas
  17. To prawda, stare szkiełka celuloidowe używane w okresie międzywojennym miały tendencję do żółknięcia i kruszenia. Po wojnie używano szkiełek z pleksi, które mniej się starzeją (mniejsza tendencja do żółknięcia, obkurczania i kruszenia), no i nie są tak łatwopalne. A takie pleksi o dość żarówiastych barwach, barwione w masie, cieszyły się pewną popularnością wśród bikiniarskiej młodzieży przełomu lat '50 i '60. Były wtedy dostępne u zegarmistrzów (głównie w latach '60) i w prosty sposób zmieniały wygląd nudnawych zegarków. pozdrawiam Narfas
  18. Żadna. Takie bikiniarskie szkiełka były modne i poszukiwane, a dostępne wtedy u zegarmistrzów. Były też inne kolory. pozdrawiam Narfas
  19. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Z tego co widzę to normalnie. Podważasz dekiel i ze środka wyłazi cały mechanizm, jak w damkach. Masz tam nawet wcięcia na nożyk. pozdrawiam Narfas
  20. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Nie będzie taka dobra jeśli się okaże że to zapadka ze sprężynującym ramieniem dociskowym które wzięło i pękło. No ale dopóki nie rozkręcisz to się nie dowiesz. pozdrawiam Narfas
  21. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    1) Jeśli się cofa, to sprężyna powinna być w miarę w porządku. Problem jest ze zapadką naciągu, która przestała blokować bęben sprężyny przed powrotem. Jeśli problem dotyczy tego cylinderka, to niestety nie widać go na zdjęciu, bo to mechanizm z tzw. odwróconym bębnem, więc zapadka jest pewnie gdzieś pod tarczą. W najlepszym przypadku nieco odkręciła się śrubka i zapadka nie trafia w zębnik na bębnie.. 2) Nie wiem kiedy zaczęto termicznie barwić wskazówki, ale ochrona metalu za pomocą warstwy tlenków ma bardzo długą historię. pozdrawiam Narfas
  22. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Odmawiam odpowiedzi na pytanie "dlaczego taki a nie inny kształt mostków". Przyjmijmy że to licentia poetica i nie ma co drążyć. To jest element sztancowany a nie frezowany, więc bez zwiększania kosztów można z tym zrobić cokolwiek. pozdrawiam Narfas
  23. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Dość późny cylinder, tak na oko z bliskich okolic 1940. Parę firm szwajcarskich i niemieckich robiło jeszcze wtedy takie rzeczy. pozdrawiam Narfas
  24. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Doprecyzuję, że werk to jeden z tzw. Standardów, czyli owoc współpracy niedawnych konkurentów: firm AS i FHF, zwiastujący nadejście ery kwarców i cięcia kosztów na wszystkim. Pod balansem spodziewałbym się sygnatury AS-ST, FHF-ST albo po prostu ST, zresztą sygnowano je na najróżniejsze sposoby. To tutaj rzeczywiście może być produkcją ASa, bo FHF używał wtedy raczej innych zapadek naciągu. Takie werki były produkowane masowo (i wsadzane do czego się dało) co najmniej od połowy lat '60 ale wersja zdobiona tzw. młotkowaniem jaką mamy powyżej wskazuje raczej na lata '70. Za to estetyka zegarka sugeruje raczej wczesne lata '60, więc sam już nie wiem. Może Racine miał taką linię produktową i nie kombinował za bardzo z dyzajnem przez dekadę. Krakowskim targiem powiedziałbym że to druga połowa lat '60, ale nie jestem do końca przekonany. W każdym razie zegarek w żaden sposób nie mógł powstać w latach '40. pozdrawiam Narfas
  25. W zasadzie ciekawe, ale podejrzewam że wyglądałbym w czymś takim jak amełykański pastuch z Południa. pozdrawiam Narfas
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.