Warto zmieniać Polara na Garmina? Mam przede wszystkim na myśli sprawność/niezawodność/ brak usterek itp. Mój pierwszy zegarek biegowy to Polar RC3 - było fajnie, zwłaszcza że nie miałem porównania z niczym innym. Ale pierwszy problem - łapanie GPS trwało baaaardzo długo. A po jakimś czasie gniazdko ładowania po prostu wypadło z zegarka (potem czytałem, że to ze względu na pot od ręki, a że nie był on w ogóle wodoodporny, to po jakimś czasie taki był efekt). Jako, że poznałem system Polara i miałem tam dane z kilku lat to następny zakup to Polar M400. Tutaj z GPS jest dobrze, choć czasami też potrafi długo łapać sygnał, i zdarzyło się, że kilka razy zgubił go na trasie (nie liczę gór, bo to jednak do zrozumienia). Tu z kolei jednak dramat jest z mierzeniem pulsu - często w ogóle nie łapie sygnału z nadajnika (zwilżam go przed nałożeniem), a jak już złapie to odczyt wygląda tak, że najpierw spada do np. 130, po chwili wskakuje na 220, potem za kolejny moment 160 itp. Pas i zegarek był na gwarancji sprawdzany, wymienianie baterii też robiłem - żadnej poprawy. No i się trochę zraziłem do Polara i szukam czego z innego systemu. Generalnie właściwie tylko bieganie, czasami (rzadko) rower, jakieś spacery (np. w górach) i raz w tygodniu piłka nożna na hali. Garmin 235/245 jest godny uwagi? Warto dopłacać do 245, czy może do wyższego, ale starszego modelu od Garmina? Na pewno będę chciał dokupić pas na klatkę (pomiar nadgarstkowy zimą do niczego mi się nie przyda). A może coś innego w tej półce cenowej (Suunto??)? Orientuje się ktoś może, czy można przenosić jakoś zbiorczo dane z PolarFlow do systemu Garmina?