To ze zdjęcia nie nadaje się do jazdy? Pewnie bym go za jakiś czas pomalował, ale nie rozpaczałbym jak dziecko, ale może dlatego że kupuję zegarki i samochody na które mnie stać.
Już się uspokój pieniaczu, bo nawet nie tobie odpowiadałem. Nabijam się tylko z tego wpisu mówiącego, że istnieją jedynie dwa podejścia: nakładanie ceramiki i czyszczenie szmatką 5 razy dziennie białej skóry w aucie, albo wsiadanie w ubłoconych gumiakach i koszenie wszystkich słupków parkingowych. Jest jeszcze coś pomiędzy, ale wymaga to kupna samochodu na który nas stać, w sensie nie tylko stać zakupić ale także stać używać. A użytek to odpryski od kamieni, jakieś przypadkowe obcierki parkingowe, przypadkowo rozlana kawa. Rozsądnie kupione auto ma koszta ubezpieczeń dostosowane do możliwości właściciela i wtedy można po prostu takie rzeczy naprawiać i się nie przejmować utratą wartości, wzrostem składki itd. Infantylni to są "zesraj się a nie daj się" fani motoryzacji, którzy kupią sobie za drogą zabawkę, a potem trzymają pod kocem i jeżdżą w niedziele do kościoła (ale tylko przy dobrej pogodzie) bo jeszcze się ubrudzi/porysuje/zużyje.
Jak do tej pory idzie mi świetnie, chcesz coś kupić?