Dawno chyba w Polsce nie byłeś, w jedynym butiku Cartiera na cały kraj. Na zachodzie Cartier to kwestia biologiczna, naturalna, zegarek jak zegarek, dla Polaka to dramatyczne doświadczenie, metafizyka, spotkanie z najwyższym. Ja na kwarcowego Tanka dla żony czekałem rok, i to tylko dlatego że zapisał się na niego znajomy, bo dla mnie nie było nawet opcji zapisu (xD), co więcej, musiałem jechać odebrać do Warszawy, bo tak cennego egzemplarza nie można było przewieźć do salonu w Krakowie. Zaznałem przy tym niebywałego prestiżu przebywając przez kilka minut w sklepie w bardzo luksusowym hotelu jakiego wcześniej na oczy nie widziałem, toalety miały chyba z 4 metry wysokości, aż w głowie mi się kręciło, było warto. Kolega z forum ze słonecznej Italii chciał pomóc kupując od renki, ale jednak cebula zwyciężyła bo były wtedy jeszcze promki xD.