Myślę że specyfika G-shock'a i dowolnego zegarka z automatycznym bądź manualnym naciągiem sprężyny nie bardzo nadaje się do porównania - bo to zupełnie inna bajka. Weź tą Omegę na rower, narty, ściankę, pizdni ze dwa razy w futrynę, zalicz glebę kilka razy i wtedy porównaj - obstawiam że po jednej 10 wspomnianych doznań będziesz pędził do zegarmistrza z automatem, albo będziesz odsyłał go do serwisu, o "panice w oczach" na widok rys i kancer nie wspomnę, a na pewno by się pojawiły sądząc po stanie zegarka na zdjęciach. Różnica między Twoją Omegą a najtańszym, takim za kilkaset złotych, "G" jest taka że "G" możesz nosić zawsze i wszędzie, Omegę w sumie też możesz nosić zawsze i wszędzie, ale... zdecydowanie krócej :D