Na co dzień mandat możesz dostać za bele pierdołę, nie trzeba do tego koronawirusa. Wszystko zależy od kompetencji, interpretacji danego funkcjonariusza. I dokładnie, to się nazywa pech który jak w normalnych sytuacjach kosztuje od 20-500 pln. Praw swoich możesz próbować dochodzić w sądzie, czyli nic się nie zmieniło. Piszę o drogach publicznych, nie o miejscach zamkniętych gdzie wielu się ładuje, wielu się ładuje pchając się pod taśmami. Trzeba być amebą, żeby się w coś takiego ładować. Też mieszkam w bloku, jednak kask zakładam już w domu, schody mam dość śliskie. Nie powiem i na początku i mnie zdarzał się poślizg w blokach szosowych, jednak trening czyni mistrza. Nie ma co straszyć ludzi, nie ma wyolbrzymiać. Równie dobrze utopić się można w łyżce wody.