-
Liczba zawartości
521 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez kaido2
-
Jak najbardziej motywator. Właśnie koledzy i to nie z takimi obrazkami motywowali mnie do pracy. Mam. Gdzie dokładnie chcesz jechać?
-
Pozwolę sobie wkleić mały motywator, skoro są tu jeszcze ludzie którzy jeżdżą na rowerze.
-
Garmin edge 520.
-
Czasem taki myk się trafi. Planując trasy np w mapsach od googla kilka razy mi się taka akcja trafiła, sądziłem , że to przez to, że nie wszystko jest uaktualniane i dalej w bazie widnieją ST, czy rolnicze drogi które już dawno nie istnieją. W tamtym roku w okolicach Opoczna, za 500m łąką wyrosła mi kopalnia odkrywkowa, która przynajmniej stała tam od 10 lat Ale spoko, zrobiłem objazd 5 km i pojawiła się stara praktycznie niewidoczna już droga. Teraz tracka zrobiłem w komoocie, ok I jest jeszcze lepiej, bo wali przez podwórka prywatne i PGR-y Zaleta jest taka, że korzysta z OSM, a w wielu urządzeniach właśnie nawi bazują na tych mapach i nie brzęczy przynajmniej " zejście z kursu".
-
Tym razem:
-
Niestety masz prawo nie wyczuwać. Mowa o gościach 95 + . Wracając do opon, z Conti wybrałbym zwykle GP na drucie jeżeli miałbym wybierać coś w niskim budżecie, jednak jeżeli by istniała opcja dozbierania to poszedłbym w Spece Turbo Ale przecież wiecie dlaczego tak jest.
-
To jest wszytko kwestia danych modeli. Można spotkać 700x25 max 6 bar i jak ktoś jeździł na 700x23 8 bar i nagle wsiądzie na 6 to wyłapie różnice. Natomiast większość 700x28 to max właśnie te 6 bar. Inna sprawa waga własna. Lekki szczypior nie wyłapie tak różnicy między 8, a 6 bar, no ale , że mamy tendencje do nie małych chłopów na szosach, to oni już są w stanie wyłapywać te różnice miedzy 23 , a 25 przy niewielkiej różnicy ciśnień..
-
Tak. Musisz sobie jasno powiedzieć, albo zabawa, albo turystyka. Ale o co chodzi? Wszystkie opony Schwalbe obecnie mają minimum level 3. Jeżeli na oponie jest podane, że mają dodatkową ochronę przed przebiciami to jest to level minimum 5. Schwalbe od przynajmniej 3 lat nie robi typowych oplotów jak jeszcze większość producentów do podstawowych opon. Kupując zwykłego Smart Sama, masz ochronę na poziomie 3, kupując ta samą oponę w wersji plus masz 5. Założonego masz zwykłego Smart Sama pod dętkę.
-
Teoretycznie, a praktycznie to już zależy od samej opony. 23. I teraz taką ciekawostkę podam. Do obręczy ETRTO 622x13 stosuje zakres opon od 20 - 45. Zaleta wąskiej obręczy jest tu taka, że kamerdolce mają ograniczony dostęp do szprych i samej obręczy. I oczywiście jak to się w internetach pisze opona nie żyje własnym życiem w zakrętach. Zachowując odpowiednie ciśnienia, zachowuje się tak samo jak na szerokich obręczach. Dokładnie. Podejrzewam, że jakbyś sobie np takiego singla , "Wisła" w Grudziądzu, albo z góry Wawrzyńca ( Starogród do Chelmna) poleciał, to takie gówienka jak na foto poleciał byś z szosy, a dodam, że to nie są jeszcze jakieś trudne sektory, bo np takie Falmirowice już dobrze gniotą, a chłopaki, czy nawet ja lecieliśmy to z przełaji, graveli, crossów( no bo mam z barankiem). No ale żeby wiedzieć , to jednak trzeba jeździć.
-
W tym roku miałem jechać Uralem, tylko mi w lesie rama yebua. Jak znajdę jakąś na złomie to będzie na następny rok. Doskonale rozumiem, bo wiele osób mi się często tak tłumaczy. Tylko po co, jak to i tak niczego nie zmieni, a da co najwyżej " prosom" pożywkę do szydzenia. Na swoim przykładzie: Mogę mieć sprzęt z pro peletonu, no bo klub i te sprawy, stać mnie tylko po co, skoro się nie ścigam, a to wszystko co się ze mną zabiera i tak jest po chwili odstrzelone. Dochodzi jeszcze inny aspekt: Jak się gdzieś poważnie wyebesz to sprzętu nie szkoda i nie ma tego bólu d. Zmierz prześwity i załóż wspomniane Gravelkingi, albo Spece Turbo lub Roubaix.
-
Ale przecież rowery szosowe tak jak inne nie są robione z dykty. One, nawet te karbonowe muszą znieść więcej jak typowe mieszczuchy. Chcesz to Ci wkleję kilka fotek co robiłem na szosie. Rower ze zdjęć wyżej to rama z 1997r, koła szosowe DT-R 1900 przód 24 tył 28 szprych. Po czym jechał też widać.Waga całości w okolicach 20 kg + dodatkowy bagaż i ja się tym rowerem ścigałem na Wiśle, jechaliśmy w grupie po zmianach, mocne podjazdy, zjazdy na ryj bez klamek itd. Czysta kwintesencja optymalnej jazdy, prędkości nie były małe. Zostawiałem za sobą ludzi na sprzęcie nie za male pieniądze. Koła szosowe o niczym nie świadczą, MTB mogą być równie sztywne, szosowe wiotkie jak w Jubilacie. Kup sobie odpowiednie gravelkingi do tej szosy, nabij 3,5 bara i ciesz się z jazdy.
-
Ja tam się nie znam, dlatego szosy używałem do wielu rzeczy. Dobrze spisywała mi się w lesie na szybkich szutrach, zamiatała wszelkiej maści górale. Między dobrym* 23, a dobrym* 28 będzie przepaść przy zastosowaniu w tej drugiej ciśnienia 4-ch bar, oczywiście pod warunkiem, że nie jesteś klocem. * mowa oczywiście o konkretnych oponach wyścigowych, a nie typowych kabanach. Odcinek specjalny za Chełmem: Siennica Różana - Maciejów. 4 km piachu i bagienek. Spokojnie, bez problemu tam przejechałem. Akurat w tym roku na Wiśle jak i w takich przypadkach wcale się nie nerwowałem. Odpowiednie ciśnienie i wyścigowe opony przełajowe pozwalały na konkretną zabawę i pełną kontrolę. Bieganie było dopiero kiedy piachu robiło się po kostki np w lasach toruńskich, ale było tego na prawdę niewiele, może z setna % z całego etapu W1200+GV2000. Rower niczego tu nie zmieni. Żeby jeździć trzeba jeździć, prostych praw się nie oszuka. Rower to ostatnie ogniwo gdy gra idzie już o urywanie setnych sekund. Męczył bym tego górala, a dopiero jak osiągnął bym odpowiedni poziom podejmował dalsze decyzje. W innym przypadku będzie to tylko wywalanie kasy i gorzki zawód.
-
Kolarstwo Przygodowe etap łączony Wisła1200+ GreenVelo2000 Łączny dystans wraz z dojazdem na start Przysłop, karnymi kilometrami na GV, oraz powrót z Końskich do domu ok. 3700 km i 17km przewyższeń. Wisła: Nie ma co się oszukiwać, jak dotąd była to najłatwiejsza edycja, zniknęło wiele wałów, pojawiło się asfaltu, a z uwagi na podtopienia zniknęły chociażby odcinki Uroczysko Zakroczym, oraz 5km łąki tczewskie. Doszło co mnie bardzo ucieszyło Wisła przez Cieńków po graniach. Zabawa była przednia, jak na całej Wiśle. Pomijam czas z jakim dojechałem, bo nie to było celem, a właśnie wykorzystanie pełnego potencjału jaki daje ta trasa. Było ściganie, była technika, taktyka, zabawa, walka. Byli też niezapomniani ludzie, których będę wspominał i na Wiśle jak i na Green Velo. Green Velo: Ktoś by powiedział cywilizacja, a i owszem tylko o wielu rzeczach zapomniano po 2013r. Trasa jest łatwiejsza, jednak i tu nie brakuje sektorów. Przez województwo Warmińsko Mazurskie i wiele Podlaskiego asfaltu jest dość mało, sytuacja zmienia się praktycznie za Mszczoną Królewską przed Bugiem, a i tak za Chełmem czyhają niespodzianki. Roztocze to nadal sporo szybkiego szutru i zjazdów, podobnie przed Rzeszowem. Góra Chrobrego Elblag - klimat jak w górach, do Suwałk praktycznie jest co robić, Roztocze też może przytkać. Wyjazd na Zalesie za Przemyślem, od Krzywczej do Babic, Dynów - Rzeszów, Klimontów- Marianów trasa nadal wymaga zaangażowania. Tytułowe " piachy" - 10 km do Nurzec Stacja, zjazd z Tarnogóry za Krasnymstawem, bardzo techniczny po koleinach,- to tylko kilka rodzynków na całej trasie. Ogólnie cały szlak prowadzi przez bardzo malownicze tereny wschodniej Polski. Podobnie jak na Wiśle oprócz wymagających segmentów nie brakuje atrakcji turystycznych. Do dyspozycji są MOR-y bardzo często w niewielkiej odległości od siebie, MPR-y, wiele agroturystyk, hoteli, sklepów, restauracji. Ekwipunek Wisła sport skłaniał jednak ku temu, by korzystać z miejsc na zewnątrz jak i dostępnych kąpielisk Wiele słyszałem opinii, że trasa jest oznakowana, że przejedzie każdy rower. Nic bardziej mylnego zwłaszcza dla ludzi na trekkingach obładowanych sakwami, a takich nie brakowało. Wielu się zastanawiało, czy wystarczy im cały 2-u miesięczny urlop, wielu było niemiło zaskoczonych, zniesmaczonych takim stanem rzeczy Na Warmii i Mazurach rurki przydały się wielu rolnikom, zaś znaki zwłaszcza do Trójstyku wielu turystom, dobrze jest mieć ze sobą tracka. Rower: - klasyka na zasadzie złomowisko i wszystko inne co można znaleźć w szopie ( wiele darów od dobrych ludzi na zasadzie zajechać to do końca), bagażnik, ekwipunek wspomniany WisłaSport na tzw koczownika Ogólne straty- rozsypany solar, umarnięta przerzutka, zerwany pastuch rolnikowi na polu za Gdańskiem . Jakichkolwiek bóli, zmęczeń - brak. Kolana całe, strat w wadze 0. Czas W1200 150h, 156/431 ( 391 dojechało), czyli jak w tamtym roku poniżej połowy stawki. Czas GV 265h na tzw Turystę ( po części jechałem z 70-cio letnim kolegą)
-
Najfajniejszy jest ten zmarszczek w lesie. Trzeba wyczuć moment kiedy wrzucić miękki i nagle dokręcić, żeby nie wytracić prędkości inaczej zaraz przytka. Jakoś tak się zaczyna zaraz po wyjściu z zakrętu.
-
Bębenek pod 9-kę jest ten sam co pod 8-kę , czy 10-kę. 7-kowy jest węższy, 11-kowy zaś szerszy.
-
Jest jeszcze inny aspekt wizualny. Jak się pojawisz na zgrupie na wypasionym sprzęcie z górnej póły, a na nogach chaszcz to tak jakoś średnio. Jakich watach?
-
Skąd ta teza? Przejedź się bez trzymanki, najlepiej w lesie, wtedy szybko zrozumiesz, że pedały w jakiej by nie były pozycji dalej stanowią punkt podparcia, ba, można nawet je uznać za element sterowniczy w połączeniu z ciałem. Idąc dalej tym tropem, to monocykle nie miały by prawa bytu.
-
Zastanawiałem się nad Pomorską, ale na Wisłę1200 i dalej na Green Velo Tour 2000 będę miał bliżej . A tak , nie odzywam się bo jeżdżę
-
Ja podobnie, bo tacy próbują mi jazdy po kole + kozaczonko w stylu " już za momencik pokaże koleżce z plecaczkiem prawdziwe kolarstwo". Zawsze powtarzam, że przeciwnika nie należy nigdy lekceważyć, zwłaszcza jak to jest jakiś kurier, czy listonosz zawodowy.
-
Pod warunkiem, że do tej zmarchy jednak wytrzymasz i będziesz miał jeszcze z czego zaje..ć. Bo większości którą objeżdżam to się nie udaje, a jeżeli nie jest to kolega, a liczy na podwózkę bez włożenia kulturalnie pracy ( dawania zmian) i jakoś tam trzyma się na rzesach to mam tendencje by w odpowiednim momencie jak się opór pojawi dokręcić i dociąć takiego jegomościa. Co innego jak płynna współpraca i czytanie leci od "cześć".
-
Nie ta relacja. Ten z plecakiem jedzie z czuba, a umierają kolarze na kole. Tak to m/w często wygląda.
-
Aj tam Łukasz, zaraz tam kopyta. Coś tam wyjeżdżone jest, ale też szału nie ma, istna turystyka obecnie. Chyba najwięcej tu robi systematyczność na złomkach. No i z głową też nie jest najlepiej
-
Nie.
-
Uwierz, że znam tą spiewkę. Prawda jest taka , że trzeba umieć po prostu nawijać. Nawijacz z praktyką wie w którą stronę nawijać z jakim napięciem, kierunkiem , kątem i powie Ci to każdy konkretny mechanior z wieloletnią praktyką zwłaszcza w klubie kolarskim, gdzie nawijasz niemalże maszynowo.. Nic mi nigdy nie zjechało , zawineło, pękło, a przejechałem na tak nawiniętych kierach kupę km i to z konkretnym obciążeniem tak, że ten.
-
Że co????.. Fotki nie mam, ale jest tak samo estetycznie jakbym zaczynał od korka. Po prostu trochę się tych owijek człowiek nawywijał i nic nie tnę podczas ( cięcie tylko na początku i na końcu - nadmiary), nie kleję, tylko jadę z jednego kawałka. Kiedyś używałem jeszcze taśmy dwustronnej jak owijka była któryś tam raz odwinięta, teraz jadę już bez. Wystarczy odpowiednio naciągać podczas nawijania i tyle.
