-
Liczba zawartości
521 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez kaido2
-
U mnie śniegu jeszcze nie ma no i spokojnie mogę w letnim stroju jeszcze śmiagać bez rękawków i nogawek, choć 70 km pod wiatr dało się odczuć. Pierwszy podjazd plecak pusty, ale pod wiatr, drugi podjazd ( na Kopę ) już z pełnym plecakiem ( Kofola, browary i takie tam. Razem wyszło https://www.strava.com/activities/2749954982 Pozdr!
-
No to jak się wybierasz tak tera w ten lodowiec tessio w letnim stroju to ja robię się maleńki. Poddaje się, to nie ten okres. Pozdr Man! Pogoń te szczyty.
-
Dlatego nawet nie próbuje wchodzić w jakiekolwiek dyskusje. Mój trekking skacze, zap..la po kamieniach, szutrach, piachach,.... śmiga po wszystkim, nieraz jest niezła zabawa jak lecę przez las ( np jak dzisiaj strasząc grzybiarzy na pełnej pi..dzie) Dlatego mam porządne tanie chińskie koła.
-
Wbrew pozorom rower szosowy to idealna rzecz do takiej zabawy. Wielu błędnie myśli , że jest z dykty i łatwo to połamać. Jest sztywny, jest lekki, łatwy do kontroli w locie. Częstym punktem programu testu oprócz kamieni, lei bombowych, szutrowisk są bunny hopy ( np przez tory i duże przeszkody). Pięknie to lata.
-
No dokładnie tak jest, z tym że ta świadomosć jest budowana przez producentów ( marketing) No nie, wiele się zmieniło, bo specjalizacje to wymusiły, a że właśnie jest opcja gdzie da się tłuc i robić kasę to się to rozwija w miarę sensownie, ale gdy temat dojdzie do ściany to będzie ludziom już tylko wpajany przerost formy nad treścią tak jak w przypadku napędów i osprzętu. Tylko porównując koła w trekkingu (nie te fulcrumy co mialem ostatnio), które miałem wcześniej ( też na Wiśle) do tych co mam obecnie to moge napisać wprost, że jest przepaść. Sam głupi bębenek wiele zmienia.
-
No właśnie nie. Dobre koła sporo dają i akurat twierdzenie dobra sztywna rama i dobre sztywne szybkie koła są tu jak najbardziej podstawą i jak najbardziej prawdziwe. Oczywiście można w celach treningowych używać gnących się miękkich pażdzierzy do trenowania, czy nawet samej jazdy, ale nie wszędzie będzie miało to sens zwłaszcza jak zamierzasz szybko golić sektory. Pomiajm już kwestie wagowe, bo kiepskie pod grubą d..pą się po prostu złamią. ( Niedaleko jak wczoraj mieliśmy przypadek kiepskich kół pod 100 kilowym cielskiem, fuks , że facet uszedł z życiem. Sytuacja? Zjazd 80 km/h i pęka całkowicie obręcz w 3-ch miejscach). Ale jak jesteśmy przy kołach to mitem jest, że koła o jak największej ilości szprych i zaplocie 3x - 4x są najwytrzymalsze. Oczywiście nie dotyczy to kół 20" do BMX-ów. Im więcej otworów w obręczy tym koło bardziej gumowe i łatwiej jest taką obręcz złamać nawet w przypadku profilu 30mm. Zaplot mieszany i odpowiedni dobór ilości szprych to najlepsze parametry jeżeli chodzi o sztywność. Oczywiście , o to chodzi, żeby korzystać, tylko w pewnym momencie należy sobie zadać pytanie, czy aby ta opcja jest najlepsza. Ja moge napisać tak, z punktu świerzaka jest wygodniej, po czasie lepiej mieć napęd z koronkami, które dla mnie są istotne. 7 w zupełnosci styka i tyle wykorzystuje z każdej kasety nieważne ilu rzędowej, w każdym miejscu w tym kraju. Po co mam się przerzucać miedzy pośrednimi koronkami tracić na to np czas, wrzucam, cyk i sobie lecę. Dla wielu, a jednak na tym spd kończą. To co jest istotną różnicą, pomiędzy platformą, zatrzaskiem to to że przy już dobrym nachyleniu ( bo nie mam na myśli tam jakiś 6%) mogę nadal utrzymać obrót, spróbuj zrobić to na platformach. Dlatego widzisz Łukasz, wszystko przychodzi wraz z doświadczeniem.
-
I dla mnie ten kompromis to jest kupno najtańszej opcji z dobrą ramą, bo dobrych kół to poza kilkoma wyjątkami w rowerach do 5 k nie znajdę. Czy 9s jest lepsze od 11s? To kwestia tylko i wyłącznie wytrenowania i możliwości wykorzystywania pewnych cech wcześniej wypracowanych. Wszędzie bębni się że im więcej przełożeń tym łatwiej dopasować odpowiednie dla siebie w zależności od sytuacji. Otóż, tak jest łatwiej, ale czy lepiej? Z mojego punktu widzenia nie, nadal zamiast zarzynać 9s i myśleć nad 11, używam 7 ( nawet z łańcuchami 10 i 11s) i żeby było śmieszniej MTB nawet w szosie. Bo jest szybciej, pewniej i bez zbędnego strzelania przełożeniami. Precyzja to tak naprawdę kwestia odpowiedniego poprowadzenia i wyregulowania, a nie jak się w wielu miejscach pisze, bo to tanie, to nie będzie działać. Czy są mi potrzebne hydro i inne cuda techniki? Napewno nie, a cudować tylko po to, żeby później mieć z tego tutułu problemy? Po co sobie grób kopać. Ale wszystko jest cacy w zależności z której strony kto na co patrzy. Przy obecnej wiedzy i pompowania marketingowego jest tak jak to się pisze w internetach i to miałem na myśli, a że jest inaczej to może powiedzieć powiedzmy niewielu. Ot głupi przykład, głupi prosty temat który omawialiśmy razem z jednym z mechaników o bardzo długim stażu i doświadczeniu, a mianowicie HTII kontra kwadrat. Wszyscy wiemy że Holowtech to większa sztywność na korbie, bo łożyska zewnętrzne, bo oś zintegrowana: Cacy glancy. No ale bzdura. Nie ma różnicy między tym, a zwykłym rozwiązaniem na kwadrat.
-
Przy tej wadze? To może być chwila. Obręcze poddają się bardzo szybko na nyplach. I jak zwykle karbon, nabite osprzętu a koła ... ? No ale cóż, podejście do tematu w obecnych czasach to jakaś kupa.
-
Tylko koła, ale wymieniałbym dopiero jak obecne umrą. Inna rzecz, że max udźwig ich jak wszystkich ichnich 90kg, dlatego proponowałem opcje za tysia w postaci 100.
-
[quotre]Jak patrzę na oferty, to okolice 2k są najgorszym pułapem. Dlatego nie ma co sie szcypać. https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-rc-100-ltd-id_8545770.html https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-rc-120-id_8545836.html Ale jak potzrebna jest w sumie tylko rama to się bierze setkę. To już bym się na starcie z tego wymiksował.
-
Jedź do Deca i się z tym po prostu zmierz.
-
Tak na start wystarczy zmienić koła. Korba tam jest uniwersalna jednoblatowa juniorka 46 która spokojnie obsłuży kasetę 7s na całym zakresie. Zakładasz górską i w tym kraju wyjedziesz wszędzie. Ta manetka bardzo dobrze działa. Mam crossa na niej i nie mam zastrzeżeń, ale jak chcesz klamkomanetki to zakładasz Microshifty 2x 7 za 136 pln z przesyłką i za śmieszny hajs masz full wypas do zap..nia. Podstawa dobra rama i dobre koła. Rama z Triba jest ok i wygodna i sztywna. Niewiele trzeba w to włożyć, żeby mieć spoczko naginacza. Podają 35c, co moim zdaniem jest w zupełności wystarczające, ale jak ostatnio sprawdziłem prześwity to 38 powinna tam spokojnie wejść z tym że bez jakiś wielgachnych klocków.
-
To Ci od razu napisze tak: Kup sobie Triba 100 z Deca i koła do niego. Rama Triba 110 wytrzyma , kola już nie, podobnie jak w przykładowych rowerach wyżej. Z Chin takie wyjdą nie drogo. Za kasę która wydasz na te rowery, będziesz miał już rower który wagę wytrzyma, a tak, to będziesz musiał zmienić w nich koła, bo to co tam jest wsadzone to jakieś nieporozumienie. Niestety jest tak, że tego typu rowery (szosowe, przełaje, gravele ) w tej kasie mają kola tylko po to by sprzedać rower.
-
Łukkasz, racje to się zmieniają wraz z nabywaniem doświadczenia i umijętności. Im większy level tym bardziej jest PRO Można tu przyjąć, że racje są takie same w zależności od poziomu, a to że polakowi nie dogodzisz i chce się pokazać ze swojej strony to już inna para kaloszy. Świadomie to się później dochodzi do stwierdzenia, po co przepłacać, po co kombinować. Wielu kombinuje - chce wygodnie, chce szybko, no nie da się. Kompromis to taki półśrodek, a dalej jest jak Twój kolega stwierdził " wyjdź ze strefy komfortu" stwierdzajac to delikatnie, w środowisku mówi się do porzygania, lub inaczej, do podnoszenia progu bólu. Chcesz mieć komfort psychiczny trenujesz, chcesz mieć komfort psychiczny i spokojnie zwiedzać se zamki, kupujesz sprzęt.
-
Tu akurat jakichś mega specjalstycznych treningów przeprowadzać nie trzeba, to nie jest wyścig w Himalajach gdzie adptacja moze trochę potrwać. Co prawda wyjeździć swoje trzeba, ale powiedzmy to można zrobić w długim odstępie, natomiast ręsztę zwłaszcza żeby przeboleć sztywniaka można robić w chwili wolnej. Ważne by sobie ułożyć jakiś sensowny plan. Przygotowywać się można spokojnie przez 3 miechy przed startem, w tym czasie zalecane jest mieć zrobiony dystans pod UM ( tak z 5 stów), jazdę w terenie, jazdę po kamolach, jazdę w deszczu i wszystko na sprzecie którym będzie się jechać i w warunkach zbliżonych ( teren , pogoda) , a najlepiej gorszych w jakich będzie przebiegała impreza. To jak rozumieć tego co pogonił to w 62 h? Psycha siadła, a sprzęt i tak nie dawał rady. Były tez przypadki awarii, które skutecznie potrafiły wykluczyć danego zawodnika z zabawy. Prostą konstrukcję reanimuję na kolanie ( serwis cały miałem przy d..) wszedzie gdzie mnie złapie, ktoś komu poszedł wężyk na krzaczorach, czy złapał go inny ból z amorem , czy kołem miał już dzidę w plecach. Jechali goście na fatach co by po piachach było mniej pchania, wszyscy pchali, faty się w ogóle tam nie sprawdzają. Goście których mijałem na drugi dzień mieli już odpalone K.O. Jeden gość, ale ten się na tym sprzęcie najwyraźniej odpowiednio przygotował, dał rady wielu porobić i ostatecznie skończył z tego co pamiętam na 5-tej pozycji. Dlatego pod imprezy nie ma co kombinować, trzeba się przygotować i znów potwierdza się stare powiedzadło - " rower sam nie jedzie"
-
To był odcinek gdzie można było złapać tzw oddech. Było co prawda trochę wałami, jedna hopa którą większość pokonywała z buta i sektor nad Wisłą przed samym Krakowem ( Tyniec ), ale to był mały pryszcz w sumie. Większość tam jechała na gravelach, do końca dojechała też szosa na schwalbe marathonach 28c, dojechał też wagant z lat 70-tych w specyfikacj iz tamtych lat ( stal gumowe obręcze, opony stomil 32c) Tak jak wspomniałem wielu na wypasach umarło albo z przerażenia, albo z uwagi na ten wypasiony sprzęt.
-
Nie Marcin, wypowiadam się tylko odnośnie konkretnych stwierdzeń, a film który podlinkowałeś jest bardzo dobrym przykladem, że da się tylko trzeba chcieć, a żeby osiągnąć cel wystarczy trenować pod daną charakterystykę trasy/dyscypliny. Przecież kiedyś nie było amorów i ludzie zjeżdżali..... bez rękawiczek. Onośnie samej imprezy to o tym jest mowa: Nie żaden tam kulturalny wyścig na szoskach.
-
G..no prawda, widać, że nigdy nie przeżyłeś dobrego wpier...olka i nigdy nie rozwijałeś organizmu pod waruny ( krótko nie trenowałeś, a jeździłeś co najwyżej tylko na rowerze uprawiając pseodoteren). Człowiek jest w stanie przystosować się do wszystkiego poprzez odpowiednie cykle treningowe. Przejechałem wspomnianą imprezę, bez rękawiczek , na gumowych twardych gripach i sztywniaku. Były zjazdy po kamolach, koleinach, piachach. Było wszystko co jest możliwe do spotkania w tym kraju z bagienkami włącznie. I nic nawet bólu d..py nie było, ale właśnie to dzięki temu o czym piszę. Pamiętam zjazd za Toruniem przez wąwóz, gdzie ostatnie 300m to były wysypane cegły i kamienie. Teraz wyobraź sobie , że lecisz tam 60 km/h i cegły wyskakują ci spod kół na wysokość mordy. To, że rzuca,bo grząsko to mały ch. Ludzie po prostu stali się wygodni, ( maszyny mają za nich mysleć, morda od przje..nia z kastetu ma nie boleć) co działa tylko i wyłącznie na ich niekorzyść pod kazdym kątem. Przychodzi co do czego i jest kapa. Ustawienie typowe pod aero.... Sprzet idealny pod trening siłowy, z tym że te sprzeżyny bym jakoś unieruchomił.
-
Jaką pewną marką? Ta sama chińszczyzna i poziom. Indiana ( Kross), Romet - jeden ch. Dość łatwo to się reklamuje w media, problemów nie robią, a właśnie z Rometem bywa różnie. Wyrażę się tak: Te wszystkie wypasy weryfikują warunki. Wisłę 1200 jechałem tym: Wielu na swych wyczesach nie dojechało, albo miało patrząc od strony mojego sprzętu błache problemy, które załatwia się na kolanie, lecz dla nich było to na szalę skończenia imprezy, bo o ile była by szansa dojechania do końca, to niestety ale poza limitem czasowym, co oznaczało jednoznacznie nieukończenie wyścigu. A było fajnie to sobie można co nieco na YT oblookać, gdzie i tak wiele nie ma, bo warunki nie pozawalały. Tak, że nie ma co pitolić, że lepsze to, czy sro. Rower sam nie jedzie, a im prymitywniejsza konstrukcja tym żywotniejsza, tańsza w utrzymaniu i łatwiejsza w naprawie.
-
Mam tak samo tylko w drugą stronę. Ostatnia sytuacja odcinek treningowy - pomiar prędkości, trening z rytmu. Sprzęt - trekking na laczkach i kolach szosowych ( choć obecne przełaje są jak szosowe) Stosowane przełożenia 50/18 ( 2,7) i 50/15(3,3) Napęd 2x7 Warunki obojętne. Jadę swoje, patrze przede mną koleś na szosie męczy bułe. Ubija pire ( puree) dla całego batalionu, czekać aż połamie kolana podjeżdżając tąąąąą góóóóórę ( most nad autostradą). Klasyka, objeżdżam (" lewym", żeby nie wystraszyć) mam na budziku jakieś 36 km/h, zjazd i trzymanie 42 km/h ok 1 km zanim będzie nagły skok i ok 300 m z dużej prędkości tak by minąć tablice ogłoszeń z informacją zwolnij ( nie jest to jeszcze teren zabudowany) Jadę swoje, nie zerkam przez łokieć bo po co, nie jadę z żadnym z zawodników ćwiczenia po zmianach, ale przed skokiem słyszę cherlanie przez rzyganie. No i znowu ta myśl w mojej głowie "znowu to samo, następny któremu skoczył gul i chciał mi pokazać jaki jest mocny" Znam księdza któremu trudno utrzymać koło i nie jest mu na imię Mateusz.
-
To dotycxzyło wszystkich kół. Po prostu takie osiągnięcia pod tym kątem w tamtym okresie ( sprzęcie z przed 3-5 lat) Teraz już nie ma problemu, hamowanie jak na alu. Inna sprawa, ze często ludzie pewnych rzeczy nie wiedzą i zakładają podzespoły bez zastanowienia/ sprawdzenia przeznaczenia.
-
Widziałem takie numery w przełajach. No to jesteś mocno do tyłu. Obecne obręcze i klocki niczym nie różnią się jeżeli chodzi o siłe hamowania od klasycznych alu. Nie, zwykłe aluminiaki też są. Spoczko kółka, piasty mi znajome, byłbyś zadowolony. https://pl.aliexpress.com/item/32853965140.html?spm=a2g0o.detail.1000014.5.758936cfRfHDUI&gps-id=pcDetailBottomMoreOtherSeller&scm=1007.13338.133244.0&scm_id=1007.13338.133244.0&scm-url=1007.13338.133244.0&pvid=a36da942-b824-4e66-9694-e547ed9d59b0
-
Bo? No nie ważne, w tej sytuacji pozostaje alu 40 mm.
-
Być, może, bo tekst jest wieloznaczny. Odebrałem to tak, jak mi wielu sadzi takie hity na żywo.
-
Zlałem .
