No ale te czarne rowery i stroje to jakieś takie nijakie, jedyna zaleta - że się nie brudzą ;P Moje to się przynajmniej rzucają w oczy Źle zrozumiałeś to o co mi chodziło, ale zauważyłeś ten amor. Ogólnie pierwsza reakcja jak objeżdżam kogoś komu brak doświadczenia - " O patrz jaki wieśniak jedzie, bo na takie gówno żaden kolarz nie wsiądzie". Kolarzem nie jestem, to sobie mogę pozwolić. Często rower, tak jak buty, zegarek, samochód, ubiór = wizerunek człowieka. Słabe to i płytkie, no ale takie mamy wysportowane i doświadczone społeczeństwo. Niestety mina im rzednie jak nie są w stanie siąść na koło, a co dopiero się utrzymać. Ja się tylko mogę śmiać, oni zagotować. Taka smutna rzeczywistość. Co do samego amora - Jest od zawsze, tak jak go producent zamontował, podobnie korby z 3-ma blatami, bo w takim stanie kupiłem tą ramę na złomie. Przejrzałem tylko te calowe stery, bo w pewnym okresie miał już naprowadzanie. Prostowałem też tylny trójkąt, no i blat, bo rama po dzwonie, ale że dobra cięzka stal hi-ten to sobie można prostować. Ale wróćmy: Amor spełnia tu zupełnie inne zadanie - ma robić wagę, jego działanie pod kątem do czego został stworzony przy tym co robię = żadne *, zwłaszcza zimą kiedy zamarznie. * Wjeżdżam w miejsca gdzie dobrze telepie na tzw złamanie ramy i czy sztywniak, czy taki sprężynowy ubijak to jeden ch..,