Wiedżmina jeszcze nie testowałem, może kiedyś się skuszę, bo wygląda zachęcająco. Nie jestem gierkowym purystą, który najlepiej się czuje w trybie tekstowym, wpisując komendy z klawiatury Nie mam nic przeciwko dobrej grafice i efektom dźwiękowym. Problem polega na tym, że współczesne gry usiłują nadrobić multimediami braki w innym względzie. Prowadzi to do paradoksów, że gra która ledwo chodzi na nowym Core 2 Duo z niezłą grafiką, jest od strony mechaniki prymitywniejsza od gier działających na 386 w pierwszej połowie lat 1990-tych. Vide np. casus Obliviona, obwołanego RPG wszechczasów, gdzie jest niby super fizyka, z której jednak nic nie wynika (nie można np. rzucić obiektem w przeciwnika), gdzie z przyczyn technicznych wyeliminowano możliwość lewitacji (istniejącej we wcześniejszych wersjach sagi!) za to zachwycano się, że jest voice acting i głosu królowi użyczył Patrick Stewart. Na tym tle Ultima Underworld (jeden z pierwszych enginów 3D na PC, 1992 rok) po prostu zwala z nóg swoją złożonością. Dochodzi do tego targetowanie każdej gry dla 14-latków, którzy oczekują zabawy łatwej i przyjemnej. Kurioza typu "level scaling" - dostosowanie się trudności gry do poziomu gracza - w zwykłej grze (niesieciowej), co by się dziecko nie rozpłakało, że nie może tej jaszczurki pokonać. Założenie, że każdy gracz może zrobić wszystko i zobaczyć wszystko podczas jednej gry, np. zostać naraz mistrzem gildii zabójców i gildii paladynów itd. Paniczny lęk producentów przez zmuszaniem graczy do czytania słowa pisanego dłuższego niż jedno zdanie niezłożone. To bardzo pogarsza jakość współczesnych produkcji. Uff, rozpisałem się trochę, ale gry komputerowe (zwłaszcza RPG) to mój konik i jestem z tematem emocjonalnie związany... :smile: