O! Ależ progres u kolegi prezesa - bo jeszcze całkiem niedawno zupełnie nie było Cię stać na takie przyznanie, wręcz kipiałeś z oburzenia i zamiast przyznania miałeś w ustach dużo dyrdymałów nt. bajecznej techniki, kosmicznego wykonania i w ogóle niedoścignionego tego i owego Ja słyszałem podobną historię, ale z czasów kiedy Rolexa w PL nie było. Człowiek wysłał zegarek do fabryki (albo posłał kimś), żeby wycenili odnowienie, a oni odesłali mu w nowej kopercie, z nową tarcza i wskazówkami. Za free. Możliwe, że to z jakiegoś tam sentymentu czy współczucia, że sprzęt wraca za żelazną kurtynę Zastrzegam, nie zweryfikowane ino usłyszane