Nie Jakub. Nie jestem lekarzem. Ale 6 lat pracowałem "w żywieniu" medycznym, współpracowałem z IŻIŻ. Pracuję z lekarzami. Nie raz o "dietach cud" rozmawiamy. Ale najważniejsze jest to, że temat mnie ciekawi, a moja mądrzejsza połówka jest absolewentką Akademii Medycznej, absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego, a wspomniany wyżej Prof. Trziszka był jej promotorem. Jest też asystentem kontroli jakości w ...przemyśle spożywczym, i co najważneijsze dietetykiem leczącym i współleczącym z sukcesami wielu pacjentów. Nie tylko z otyłości. Mimo wspomnianych sukcesów nie stosuje "diet cód". Takich jak np schowman z miasta naszego Junior Moda. Ów schowman, powszechnie znany i zapraszany jako ekspert np 2 moim kolegom, o róznych problemach, wagach, trybie życia oraz jednej koleżance - o diametralnie innych gabartach i również stylu życia - za opłatą kilkuset zł przedstawił 3 indywidualne programy żywieniowe. IDENTYCZNE (dokładnie takie same, waga, ilości, czas), oparte na braku węglowodanów. Karkówa na smalcu - itp. Chudli (czytaj ubywało im wody i mięska) po kilka dobrych kg tygodniowo. Po kilku miesiącach kumpel zamiast koszul XXL zakładał nawet Mki. Cał trójka rok od wspaniałej diety waży więcej niz przed dietą. A te miesiące diety, to miesiące wyrzeczeń. Jestem zdziwiony, bo ostatnio znów jeden z kolegów zwrócił się do tego człowieka. Znów pińcet - i.............. kropa w kropę ta sama "dieta".