Myślałem o wykonaniu takiej gabloty od podstaw, niestety żal mi trochę wydawać na gotową bo pierwotnie myśli szły w kierunku otwartej (bez szyby) do tego miałem zagwozdkę jak zrobić mocowania (czyli Twoje zszywki). Oczywiście moja kolekcja to zaledwie kilkadziesiąt sztuk z czego kilkanaście to są zegarki które muszą być z paskiem i przechowuje w etui na zegarki. Na razie zrobiłem sobie pudełko na kieszonki. Czyszczenie, bajcowanie, lakierowanie i takie tam. Uczę się jak zachowuje się drewno bo zdziwiłem się gdy skrzyneczka wyczyszczona na gładziutko była szorstka po pierwszym malowaniu lakiero-bejcą. Ot takie tam, choć pragnę zaznaczyć, że lubię majsterkować i mieszkam na blokach w garażu mam troszkę narzędzi. Jednak do tej pory więcej styczności miałem z metalem. Oczywiście pracy włożonej przez Ciebie. Pewne rzeczy wykonałbym trochę inaczej, w innej kolejności i na pewno nie na ścianie. Aczkolwiek Twój koncept (wykorzystanie gotowej gabloty) niestety narzucił pewien ciąg prac, które wykonałbym zanim "plecy" zostaną połączone z przodem gabloty. Tak jak napisał Gregorian umarłbym pewnie przy zszywkach. Dlatego szacunek dla Ciebie i Twojej pracy - jedno jest pewne dałeś mi bodziec i już niedługo start mojego projektu który chętnie opiszę.