Rozumiem, że buty do glansu pzed wejściem do salunu czyści się o spodnie na łydkach! Ale że sikora na klawiaturę rękawem swetra, to już przechodzi ludzkie pojęcie. Błyscy jak przysłowiowe u psa i najwyraźniej demonstrowany, by kuł oczka współpracownikom. I słusznie! Bo masz Paweł co prezencić. Dziś u mnie taki se farfocel odkurzony wyszedł z odchłani kuferka na światło dzienne. Z epoki żyletki i pędzla do mieszania mydła na gębę. Płaski jak dawna złotówa, którego piękne rodowane serducho jest jak pińćdziesiąt groszy. Jednym słowem, Poezja! Tylko czas trza mi przestawić z ichniego na "nasze".