Po prawdzie Szwedzki/a rodowód - nie wróć - metryka. Ale co mi tam, zgarnąłem bowiem z forumowego Różyca, jednego takiego turystę z Wiednia, który wylądowawszy w hotelu na Białołęce, nie zagrzawszy tam miejsca, został wypuszczony dalej w świat. Jednakże daleko nie poleciał lądując na Targowej i to z odbiorem osobistem wpadł był w moje drżące, jak pianisty, rąsie. Co też właśnie zamierzam go Panom, zaprezentować.