Archeologiem nie jestem, ale poczułem się jak prof. K.Michałowski odkrywając Faras. Zamieszczone tu "freski" zatykają swym pięknem me cherlawe już pierchy. Dobra! Najwyższy czas odświeżyć ten temat, bowiem zamieszczone w nim perełki powaliły mnie na kolana jak grzesznika w kaplicy. Zaznaczając, iż stronię od kruchty jeszcze za małolata. Tak więc dokładam do zestawu tych drzewiej przyzwoitych czasomierzy, mając nadzieję, że koledzy dołożą swe pińć groszy, pierwszy swój zakupiony egzemplarz i sukcesywnie będę dokładał resztę nabytków. Co prawda ze sfatygowaną facjatą jak zmarchy na mej gębie, ale podobno jest we wsi fachura, który pudruje takie cuda z całkiem niezłym efektem. Fotki raczej mizerne, jeszcze dawnego właściciela i mam nadzieję, że liścia mi kiedy nie przyłoży. Oto i mój staruszek: