Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

tarant

Moderator
  • Liczba zawartości

    19237
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    62

Zawartość dodana przez tarant

  1. Dalszy ciąg był krótki, niecałe 7 lat.... Teraz tylko wtajemniczeni mogą odszukać gdzie były budynki S & J a potem PFZ :
  2. Znalazłem ciekawy artykuł w gazecie "Świebodzice - Dzieje Miasta" z grudnia 2007 roku. Druga część jest zapewne w numerze ze stycznia 2008 - ale link jest uszkodzony, część III - jest w numerze z kwietnia 2008 r.( ale to tylko mapki i wykaz budynków zakładu). Jak wynika z cytowanych dokumentów, w październiku 1945 roku Fryborska Fabryka Zegarów działała w budynkach firmy Uhrenfabrik Sölch & Jäckel na całego (86 osób, zdolność produkcyjna 2500-3000 zegarów miesięcznie), przygotowała właśnie nowy model - chodzik dla PKP. Co ciekawe, samodzielna dotąd fabryka została wówczas przejęta przez Zjednoczenie Przemysłu Obrabiarkowego z Łodzi. Link do wydania w formacie pdf - artykuł na stronie 4: http://dzieje-miasta...zien%202007.pdf
  3. Tąpnięcie od Tompiona...trzystuletnie: PRZEPIĘKNY Z FAZAMI KSIĘZYCA, OD THOMASA TOMPIONA WITAM SERDECZNIE!! Mam do zaoferowania PRZEPIĘKNY zegar wiszący z fazami księżyca od samego mistrza angielskiego zegarmistrzostwa- THOMASA TOMPIONA! Zegary tego artysty wiszą w Pałacu Buckingham oraz w wielu najpiękniejszych miejscach na świecie. Zegar jest w kolorze ciemnego drewna, posiada cudnie zdobioną tarczę, która znawcom zapiera dech! Na tarczy są cyfry rzymskie oraz bogate motywy roślinne. Obrazek przedstawia przystań żeglarską. Po bokach są pozłacane głowy cherubinków. Nad tarczą mamy to czym szczycił się Tompion- fazy księżyca. Zegar posiada po bokach szybki, przez które widać cały mechanizm. Od dołu wychodzą cztery łańcuszki. W skład zegara wchodzą też dwa obciążniki- każdy jest innego rozmiaru oraz wahadełko. Na górę wchodzą trzy wieżyczki, niestety dwie z nich są ułamane, a jedna nie wchodzi w swoje miejsce( ta największa) Zegar ma widoczne ślady użytkowania- z tyłu ma wiele rys i pęknięcie jednak i tak prezentuje sie znakomicie. Z przodu zegar jest niemal idealny wizualnie! Niestety nie znam stanu technicznego zegara, więc sprzedaję go jako niesprawny! Wymiary : długość: 67cm szerokość: 28cm tarcza: 14x14cm POLECAM SERDECZNIE !! Zegar na pewno spełni Państwa oczekiwania i będzie wzbudzał zachwyt u każdego, kto go zobaczy!
  4. I np zamieszczających takie teksty : "skoro w ten sposób traktujesz kobiety to automatycznie zgadzasz się na takie traktowanie, gramy według Twoich zasad, a z Twojej bajery jasno wynika, że najlepsze co Cię spotkało to dwa plastry słoniny i kaloryfer żeberkowy" "...masz talent do tekstów z rynsztoku. Wywodzisz się stamtąd? Czy tylko siedziałeś za pedofilie?" sugerujesz upominać poprzez PW i prosić o skorygowanie wypowiedzi (to akurat z SB - nie da się ich poprawić ani usunąć) ? Dopóki pojawiać się tutaj będą dysputy na takim poziomie - trąci to lekką utopią.
  5. Z Zatoki: Tutaj widać charakterystycznie dla tych werków przesunięte w prawo łożysko wychwytu.
  6. No nie...to już jest jednak zupełnie inna skrzynia, aczkolwiek w tym samym stylu. Te, które ja przedstawiłem były (poza okleiną) identyczne, ewidentnie z tej samej wytwórni."Jedyny słuszny czubek" mógłby być, stosując Twoją metodę również taki:
  7. Nie wiem co to, unitasopodobne jakieś...Co ciekawe, tylna szybka to też szafirek z podwójnym AR.
  8. Jakbyś czubek dorabiał, to pomyśl też o mnie !
  9. No i mamy model przejściowy. Werk - jak Jacka. Sanki z wieszakiem i skrzynia - jak z mojego. Zegar nie ma sekundnika - ale na płycie jest otwór po łożysku zapadki mechanizmu przeciwzapadkowego. Takowe najczęściej były w zegarach z sekundnikiem. Może go zlikwidowano , zmieniono tarczę i wskazówki (te są jakby troszkę za krótkie, jak do 18). Można sądzić, ze skrzynia Jacka jednak jest kompletem z werkiem. Firma wyraźnie długo produkowała werki o archaicznym kroju jak i trącące biedermeierem skrzynie, mieszając je z "nowoczesnymi" wzorami. Czy jest to wyrób Gebrueder Jung, jak to sugerowano na NAWCC ? W moim brakuje korony (nie wiem czy należy tego żałować)
  10. tarant

    Galeria Gustava Beckera

    Około 1915...
  11. Jak dzisiaj, to dzisiaj.....:
  12. tarant

    Nasze nowe nabytki vintage

    Ciekawa tarcza w tym Universalu - musiał mieć brata - chronograf.
  13. tarant

    G. Becker & C. Hahlweg

    Trochę tych patentów pan Carl zarejestrował. Ze strony niemieckiego UP można jeszcze ściągnąć poza powyżej zamieszczonym, 29820, patenty : szwajcarski (1896 - repetycja w kieszonce) i brytyjski (1894 także repetycja), niemiecki 73270 (1893 - to samo co w brytyjskim). A to jeszcze żaden z "naszych". Dla ciekawych załączam ten brytyjski, można się zeń dowiedzieć nawet o miejscu zamieszkania wynalazcy. GB000189403471A_1.pdf GB000189403471A_2.pdf GB000189403471A_3.pdf GB000189403471A_4.pdf GB000189403471A_5.pdf GB000189403471A_6.pdf GB000189403471A_7.pdf
  14. tarant

    Nasze chronografy vintage

    Vintage "na styku"...
  15. tarant

    G. Becker & C. Hahlweg

    Zapewne chodzi o ten, z roku 1884 (odszukany przez kolegę Zepernicka z NAWCC). Carl Hahlweg mieszkał, jak widać, w Szczecinie. Specjalizował sie, jak mozna sądzic po innych patentach, w konstruowaniu mechanizmów repetycyjnych, także do zegarków kieszonkowych. Sprawdzę po wymordowaniu kołatków
  16. tarant

    G. Becker & C. Hahlweg

    A możesz pokazać cały mechanizm ? W moim "przypadku" bicie półgodziny jest wyzwalana krzywką i kołkami za kołem godzinowym - cała dźwignia z układem bicia unosi się do góry, odłączając zazębienie w układzie bicia godzin, a zatrzymuje bicie ta górna część dźwigni w kształcie C, widoczna u góry, opierając się o kołeczek na kole zębatym napędzającym wiatrak. Kółko "liczące" godzin jest z 12 zębami (chyba dobrze je policzyłem - a werku nie rozbierałem) , w tym jeden jest szeroki, zatrzymujący bicie. Hubby twierdzi, że rozwiązania są angielskiego wynalazcy C. Halfweg, mającego odnotowane około 1885 roku brytyjskie patenty na mechanizmy bicia. Ciekawe jednak, że błąd z F powtarza się . Chyba że oszczędzono na poprawieniu sztancy. Co do kija nie upieram się absolutnie, widać jedynie, że zrobiono to bardzo dawno temu. Za "półprofesjonalnym" co najmniej wykonaniem przemawiał mi na pierwszy rzut oka kształt tej mosiężnej obwoluty, odpowiadającej profilowi drzewca.
  17. tarant

    G. Becker & C. Hahlweg

    Z tym liczeniem to jest najdziwniejsza sprawa. Nie ma żadnego koła zapadowego, krzywki stopniowej. Jest coś w rodzaju hmmm sprzęgła blokującego lub uwalniającego bicie. Za tą widoczną gwiazdą, umocowaną na dźwigni, jest oś z nawiniętą sprężynką. Mam wrażenie, ze stopień jej naciągnięcia reguluje ilość uderzeń. Podczas bicia mechanizm jest bezgłośny, natomiast co jakiś czas wydobywa się zeń takie metaliczne trzaśnięcie. Pomysł może i genialny, ale zapewne mechanizm jest trudny do wyregulowania. Co do wahadła - nie ma tam miejsca (i nigdy go nie było ) na zawieszkę. Wahadło jest podwieszane bezpośrednio na sprężynce, na plecach mechanizmu - jak w linkowcach. Rzecz chyba w tym, że jest więcej miejsca na gong. Pomysł nie przyjął się - płaskownik zastąpił pręt, co widać na zdjęciu zamieszczonym przez Tomka. Widełki też wygladają jak "model przejściowy" niezależnie od regulacji symetrii wychwytu za pomocą palca przesuwanego jak w linkowcach, mają jeszcze regulację na połączeniu na gwint z osią koła wychwytowego, jak to często bywa w starych sprężynowcach. Pamiętać należy, że Becker zabrał się za produkcję mechanizmów wiszących z napędem sprężynowym (z budzikami, a być może i z ...roczniakami miał do czynienia wcześniej) późno - około 1880 roku. Dla zainteresowanych dodaję link do albumu ze zdjęciami mechanizmu bicia w dużej rozdzielczości: http://tarant2.fotosik.pl/albumy/842466.html
  18. tarant

    G. Becker & C. Hahlweg

    Proszę. Część mosiężna jest osadzona w drzewcu, drewno wzmocniono mosiężną obwolutą, zamalowaną tą sama farbą co drewno. Nie wygląda to na samoróbkę, niemniej na złączu już się telepie.
  19. Wisiał na Allegro i nikt go nie chciał.... Zegar kupiony był ponoć na targu staroci w Norwegii. Tutaj skrzynia doraźnie poskładana. Górna środkowa sterczyna raczej nie jest z tego zestawu...: Skrzynia jak widać była baardzo smaczna (wylądowała po wypiciu pół flaszki Hylotoksu w foliowym worze...). W środku zaś, znacznie mniej uległ zębom czasu werk, zawieszony na prostym, jak to na początku u Beckera było, wieszaku: Numer seryjny wskazuje na rok ~1886 : To, co "od tyłu" rzuca się w się w oczy, poza licznymi mostkami, i głęboko osadzonymi sygnaturami (ponownie nabite po sfrezowaniu ?) to dodatkowe oznaczenie C. Hahlwfg's patent i numer 320. Kim był ów właściciel patentu ? Żródła milczą. Nazwisko zdaje się na pierwszy rzut oka błędnie wybite, nie wiem jak je wymówić. Ale w Googlach można znaleźć informacje o współcześnie żyjącym w USA mężczyźnie z takowym. Czy to potomek nieznanego (skandynawskiego ?) wynalazcy ? A patent to to, co widać. Dziwny ten mechanizm bicia, ale...nadal działa. Po pierwszym oglądaniu powiem szczerze, ze nie do końca rozumiem jak : PS. Zapomniałem zrobić zdjęcie tarczy. Na aukcji wyglądała tak:
  20. Dla usprawiedliwienia Ulana - nie on te zdjęcia robił.... Tutaj masz leżące na boczku. Ta mniejsza ma oryginalną (chyba, albo z tamtych lat) sprężynującą bransoletkę
  21. Wracają "Szyldy Toruń":, Zegar z All, ponoć numer seryjny 6363 (zdjęć werku nie ma...) Jak widać - poprzestawiany "klasyczny" układ sygnatur PFZ i PKP Doszły zdjęcia. Płyty już mosiężne: Mam taką hipotezę, ze owe "Szyldy Toruń" to był zakład, gdzie poddawano renowacji podniszczone tarcze, może już po likwidacji PFZ w Świebodzicach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.