Za mną ostatni obejrzany film w 2025 i pierwszy w 2026:
- "Chopin, Chopin!" - "Filip" mi się bardzo podobał, z Fryderykiem wyszło jednak gorzej. Początek ok, Kulm dobry przez cały czas, ale odkąd pojawia się George Sand, to coraz bardziej widać statyczność scenariusza. Za to wnętrza, oświetlenie, klimat Paryża - dobry. Najfajniejsza dziewczyna to chyba Jane Stirling (Roxane Le Texier), no ale Fryderyk zawsze źle wybiera...
- "Ojciec" - co tu dużo mówić: oby żyć długo, ale nigdy nie mieć etapu chowania zegarka pod wanną... Opowiada o rzeczach niby znanych, ale jednak zaskakuje.