Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2609
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Edmund Exley

    Rugby

    Nie znam zasad rugby, ale i bez tego widać, że Urugwajowi się niestety nie wiedzie... delikatnie mówiąc.
  2. Oglądam sobie dziś końcówkę meczu City z West Ham i nagle pojawia się Kelechi Iheanacho. Aż musiałem się upewnić, że to jednak nie ten
  3. Ostatnio znów obejrzałem sobie "Barwy ochronne" - zastanawia mnie, jaki zegarek nosi grany przez Piotra Garlickiego mgr Jarosław Kruszewski. To "diver", co mocno się wyróżnia w siermiężnej zegarkowej rzeczywistości polskich lat 70. Zrzuty z ekranu wyglądają fatalnie, więc poniżej podaję linki do fotosów w lepszej rozdzielczości - ale zegarka niestety i tak dobrze nie widać: http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-49-1500x.jpg http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-60-1500x.jpg http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-52-1500x.jpg http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-47-1500x.jpg http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-106-1500x.jpg http://fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-F-90-105-1500x.jpg To Squale? Oris?
  4. Szkiełko, kształt koperty, kształt wskazówek (zwłaszcza sekundnika), oczywiście - "stare" logo na rotorze i nałożone na tarczę, sygnowana koronka. Co do rozmiaru - każdy mm to już by było za dużo. Może nawet jeszcze fajniejszy byłby, gdyby miał 38 mm (i antyrefleks, rzecz jasna).
  5. Lubię te sympatyczne szczegóły w tym zegarku:
  6. Edmund Exley

    Jest okej

    Właściwie to żydowski, głoszony w Ameryce, ale autor urodzony w Anglii No i oczywiście, wieńczący jedną z moich ulubionych scen filmowych: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/?p=1387069
  7. Jeszcze w wekeend objrzałem dwa filmy. Pierwszy był kontynuacją dobrej passy, drugi ją przerwał. "As w potrzasku" (ten film nie ma szczęścia do tytułow, i u nas i w USA ma po dwa) Billy'ego Wildera. Co jak co, ale Billy w klasycznym Hollywood, wśród mistrzów pokroju Forda, Wylera, Hawksa i Langa, był tym najlepszym. Film Ameryka odrzuciła, bo zobaczyła w nim samą siebie. A wizerunek niezbyt budujący. Do dziś ten film niezbyt sie zestarzał, a Kirk Douglas w roli głównej wypada świetnie. "Blue Jasmine". Jestem fanem kilku filmów Allena, ale ten jest rozpaczliwie zły. Cate Blanchett gra może warsztatowo perfekcyjnie, ale co z tego, skoro ta postać nie ma w sobie nic ciekawego? W filmach Allena zawsze dużo się mówiło, ale w takiej "Annie Hall" czy "Zbrodniach i wykroczeniach" w ciągu minuty dostawaliśmy kilka mistrzowskich tekstów. Ale od jakichś 15 lat (poza "Wszystko gra", i może "Co nas kręci...") u Allena na ogół przeciąga się bezsensowną gadaninę.
  8. Edmund Exley

    Jest okej

    I asked my wife, "Where do you want to go for our anniversary?" She said, "Somewhere I have never been!" I told her, "How about the kitchen?" (Henny Youngman)
  9. "Najlepsze lata naszego życia". Pisałem już, że William Wyler to był gość, ale raz jeszcze to powtórzę. W filmie przenikają się dramaty trójki weteranów po powrocie z frontów II wojny. Bombardier, mechanik okrętowy i żołnierz piechoty wracają do rodzinnego miasta zastając nową rzeczywistość. Optymizm w zakończeniu musiał być, ale i tak jest wiele goryczy. Jeden z bohaterów wraca bez dłoni (Harold Russell, autentyczny weteran okaleczony w wypadku w wojsku), drugi nie może dogadać się z żoną i znaleźć satysfakcjonującej pracy, trzeci ma świetna rodzinę i pieniądze, ale musi dokonać trudnych wyborów. Świetnie to wszystko zostało poprowadzone. Jakiś czas temu pisaliśmy tu o "Obywatelu Kane" - w "Najlepszych latach..." Wyler pracował z Greggiem Tolandem, operatorem tego filmu. Tu też użył on obiektywów, które pozwalają zachować ostrość na pierwszym planie i w głębi. Widać to np. w tym znakomitym kadrze (poprosiłem Jacka Gmocha, by swoimi specjalnymi flamastrami zaznaczył jego najważniejsze punkty):
  10. W liceum przegrałem sobie "Codę" na kasetę i chyba może z dwa razy wysłuchałem... Do dziś nie wiem, po co to wydali, a na "How The West Was Won" trzeba było czekać tyle lat. Widzę, że znacznie "Codę" rozszerzyli w tych nowych reedycjach, ale ja ich chyba nie będę kupował. U mnie dziś Tony Levin, czyli bas numer jeden, ale we wcieleniach poza King Crimson. Czyli na rozgrzewkę "One World" https://www.youtube.com/watch?v=WI01DDseJEM A później pierwszy "Liquid..."
  11. Nareszcie mam! (zdjęcie z sieci, później zrobię kiedyś własne z wszystkimi pięcioma tomami) Co tu dodać? Te książki to, nomen omen, Mistrzostwo Świata. Wielka rzecz.
  12. Co do Wellesa - z wiekiem coraz bardziej go cenię i lubię sobie o nim trochę poczytać. Czy "Obywatela Kane'a" lubię najbardziej, to nie wiem, ale na mnie ten film robi bardzo duże wrażenie (ostatnio widziałem go 2 lata temu) z kilku powodów: - złożoność narracji (odkrywanie "prawdy" o Kane'ie razem z Thompsonem i poszczególnymi retrospekcjami widzianymi z różnych perspektyw przez różnych rozmówców, a zarazem ciągłe konfrontowanie jego obrazu, np. z perfekcyjnie "podrobionych" kronik - widać, jak wielki wpływ wywarł ten film na Wajdę przy "Człowieku z marmuru") - chyba nie ma jednej prawdy o człowieku, - amerykańskie mity sukcesu i władzy zdemaskowane w bardzo sugestywny sposób (także graficzny - obrazy opustoszałej rezydencji, scena, gdy młoda żona wspomina gwarne wieczory w Nowym Jorku, podczas gdy z Kane'ma ma tylko porażającą pustkę w ciemnym, wielkim więzieniu Xanadu), - aktorstwo - nie tylko Wellesa, ale też np. Josepha Cottena - po prostu lubię tych aktorów, - niejednoznaczność tajemnicy "Różyczki", - kapitalny portret czasów zachłannego kapitalizmu, z historią w tle, - no i nowatorstwo techniczne, które zrozumiałem po przeczytaniu książki Davida Bordwella i Kristin Thompson "Film art. Sztuka filmowa" - to specjalistyczna wiedza, ale nawet zwykły odbiorca może sobie poanalizować ustawienia kamery, ostrość, kompozycje planów itp. Wśród moich ulubionych scen (niestety, temat nieco przycichł) jest np. scena z zabawą małego Kane'a na sankach: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/?p=1472658 Co do Wellesa jeszcze - kupiłem sobie numer czasopisma "Ekrany", jeszcze nie miałem czasu go w całości przeczytać, ale jest tam kilka fajnych artykułów o Wellesie, np. o tym, jak układały się jego relacje z producentami, jakie filmy chciał zrobić (m.in. "Jądro ciemności"), jak grywał w reklamach niekoniecznie na trzeźwo ja lubię Wellesa jako reżysera i jako aktora. Trudno mi powiedzieć, jaki film lubię najbardziej. "Dotyk zła" urzeka obrazami, o czym wspomnieliście, ale też sama postać grana przez Wellesa jest fascynująca. No i zakończenie jest bardzo dwuznaczne. Lubię bardzo "Damę z Szanghaju" i "Intruza", w którym gra inny mój ulubieniec - Edward G. Robinson. Mniej lubię te "szekspiry". Nie widziałem jeszcze "Podróży do krainy strachu". Aha, i jeszcze jedno - film noir ma dwóch ojców: Huston i "Sokół maltański" jako wzorzec tematu, a Welles i "Obywatel Kane" jako wzór atmosfery i nowatorstwa formy. To już argument nie do pobicia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.