Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

MasterMind

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5626
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez MasterMind

  1. Jeszcze ze dwa lata temu nie myślałem, że będę mógł sobie pozwolić na zakup Datejusta. Teraz, jak wynika z moich skromnych wyliczeń, gdybym trochę zacisnął pasa przez dajmy na to rok, być może dozbierałbym do św. Graala, czyli Day Date'a - pod warunkiem że poświęciłbym Datejusta... Co robić?
  2. Ok Na focie wygląda tak, jakby to była np. 19mm od jakiegoś Rolexa 34mm, bo duża przerwa z obu stron uszu. Fajna sztuka, jakby to był rocznik 1987 to już bym korumpował
  3. @kluzik1 Piękny stan i fajny typ indeksów Nie wiem tylko czy to wina zdjęcia, czy on ma węższą (u góry) bransoletę niż powinien?
  4. Czytalibyście fora dla "miłośników podróbek", to nie byłaby ciekawostka Oni tam zawsze jak np. wychodzi kolejna wersja podróbki Submarinera, pierwsze co - czy grawer równo przy wszystkich indeksach Po raz kolejny podróbka bywa lepiej wykonana od oryginału, bo ori nie musi "się starać" by być sobą Otwarte 9-tki i 6-tki to taki urzekający detal w tych starych datownikach. Datejust ze zdjęcia Twój? Bardzo ładny. Jaki rocznik?
  5. Przeważnie nie jest to wina nierówności graweru, tylko delikatnych przemieszczeń tarczy względem graweru. Wychodzą tak zarówno z fabryki jak i spotyka się takie w sklepach używane po serwisach.
  6. MasterMind

    Zegarkowa paranoja

    Hej! Ty sobie nie myśl, że na forum nie ma psychologów Z tego co napisałeś, wnioskuję, że masz problem częściowo do rozwiązania od strony zegarkowej, częściowo jednak przydałaby się konsultacja u terapeuty - i nie robię sobie teraz żartów, mówię całkiem na poważnie. Zauważasz problem, widzisz jego negatywne skutki na swoje życie - a właściwie to na te części życia, które powinny Ci przynosić czystą przyjemność "po godzinach" - więc na Twoim miejscu zadziałałbym całkiem stanowczo , szukając konsultacji u kogoś z głową na karku, co na dłuższą metę zobaczysz przyniesie ci sporą ulgę. Od strony zegarkowej - wielu z nas tak ma, w szczególności osoby które kupują nowe zegarki, często te droższe, ale nie bój się - i tacy co kupują "zwykłe Seiko" czasem panicznie boją się uszkodzeń. Masz w sobie wewnętrzną chęć, by wszystko było wieczne, nieskazitelne, całe i nienaruszone. Niestety tak nie jest. Ludzie potrafią przy zdejmowaniu folii z zegarka narobić rys. Ludzie potrafią kupić egzemplarz rzekomo nowy, który leżał na wystawie i podczas przymierzania nabawił się rys. Remedium na takie obawy nie istnieje - ale można się uodparniać tak jak to się robi przy zwykłych lękach przed czymś - poprzez stopniowe hartowanie się - np. noszenie zegarków które już są używane, mają ślady po poprzednich właścicielach. Ja kiedyś miałem podobne obawy, ale zacząłem się interesować zegarkami vintage, a tam niejednokrotnie kupujesz egzemplarz który ma wgniotki, ryski itd. W świecie vintage jest stan lepszy, gorszy, czasem bliski fabryce - ale generalnie zawsze coś zegarkowi dolega, ma jakiś ślad z przeszłości i tyle. Popatrz sobie na stare Submarinery. Tam ludzie potrafią się podniecać każdą wgniotką i rysą. "Szkła nie poleruj! Ma być porysowane, nieruszane!" Przegięcie w drugą stronę, "nieruszane" w sensie "nie wyprowadzaj do lepszego stanu", nawet jeżeli przez porysowaną pleksi już prawie nie widać tarczy. Przeprowadź sobie w głowie rozmowę z samym sobą. Zadaj sobie pytanie, dla kogo jest ten zegarek? Dla kogo go trzymasz w dziewiczym stanie? Dla tego kolejnego właściciela, co kupi nówkę w cenie używki? Szczodry gest z Twojej strony! Może powinieneś go zamknąć w sejfie, chociaż sprzedasz z zyskiem za parę lat jako New Old Stock! Ta Omega AT to jest twój zegarek. Masz ograniczony czas na Ziemi, nie będziesz żyć wiecznie, więc nie oczekuj czegoś więcej po zegarku, jakimś "głupim" gadżecie, który nosisz na ręce. Przywalisz, zrobisz wgniotkę? Trudno. Ochrzcisz w ten sposób zegarek. Może właśnie źle, że dotychczas to nie nastąpiło. Po pierwszej poważniejszej szramie, strach przed kolejną jest mniejszy. Przy kolejnej, zegarek ma już trzy - czwartej się człowiek praktycznie w ogóle nie obawia
  7. Czad! Piękny stan i fajny typ bezela.
  8. E tam, w tych testach było że trzydzieści zegarków radowych ktoś zamknął w niewietrzonym małym pomieszczeniu i ten gaz który one emitują nie miał gdzie się "rozwiać" przez co stężenie w pomieszczeniu przekraczało dopuszczalną normę. Po pierwsze w latach 40ych (z których pochodzi ta sztuka) wiedzieli już że rad jest szkodliwy, więc nie aplikowali go na tarczy tak obficie jak w latach 20-30tych, po drugie co innego gaz produkowany przez całą obszerną kolekcję (30 szt.) zegarków (z których część była nieszczelna, a co innego śladowe ilości z jednej sztuki. Samo promieniowanie z takiej miniaturowej ilości lumy jest też znikome. Od strony nadgarstka blokuje je werk i dekiel, więc nie "naświetla" ci się ręka, a od góry większość blokuje szkło. Musiałbym nosić ten zegarek deklem do góry, szkłem do skóry przez cały rok by przyjąć od niego jakąś zauważalną dawkę promieniowania (która i tak mieściłaby się w dopuszczalnych normach). Napisałbym, ale jeszcze rodzina będzie chciała zegarek z powrotem
  9. Spoko, przed zakupem rozmawiałem z naprawdę doświadczonym kolekcjonerem Omegi i on też nie rozumiał (a właściwie nie mógł się pogodzić z tym) co się dzieje z cenami. Też kupował takie sztuki na pęczki w niskich cenach i przecież od tego czasu jakość tych zegarków nie wzrosła, ich historia się nie zmieniła itd. Po prostu popyt jest inny i zaczyna brakować na rynku perełek, interesujących sztuk - dlatego ceny rosną na to co jest.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.