Na Ch24 pojawiła się recenzja Longines Tuxedo Chronograph.
Osobiście mogę powiedzieć, że mam mieszane uczucia co do tych wszystkich reedycji i nie do końca wiem, kto jest targetem dla takich zegarków.
Dajmy na to ten Tuxedo Chronograph:
1. Czy to jest zegarek dla pasjonata vintage, którego nie stać na zakup i długie poszukiwania oryginału z epoki - więc zadowoli się reedycją, która jest nowa, nie sprawi mu kłopotów od strony mechanicznej, ani nie zdewastuje portfela (biorąc pod uwagę cenę z metki, trochę jednak nadszarpnie budżet)?
2. Czy to jest propozycja dla kogoś, kto lubi nowe zegarki, ale szuka czegoś klasycznego - i w sumie pierwowzór na którym zbudowano reedycję może go specjalnie nie obchodzi. Jednocześnie jest to propozycja dosyć droga dla przypadkowego amatora zegarków. Zakup chronografu za ~13k jest poniekąd jakiegoś rodzaju deklaracją, czyż nie?
3. Czy to jest zegarek dla zapalonego fana marki, który kupi go, bo to jeden z "topowych" modeli w ofercie?
4. Czy to jest propozycja dla kogoś z większym nadgarstkiem, komu vintage w 36-38mm po prostu by nie leżał dobrze?
Jakie są wasze opinie na ten temat?