Nawiązując do postów powyżej, Panie i Panowie, Chłopcy i Dziewczęta oraz wy osoby niebinarne. Powitajmy nowy smak w kuchni - właśnie czernidłak kołpakowaty.
Zbieramy osobniki jak widać na zdjęciu z netu, obcinając je tuż pod linią kapelusza. Czytałem, że można je panierować w jajku i mące ewentualnie mące kukurydzianej ale są na to chyba zbyt delikatne. Inny przepis to: umyć, odsączyć przeciąć wzdłuż na pół (właściwie na kawałki same się rozpadają). Na patelni roztapiamy masełko i wrzucamy nasz zbiór. Kiedy jedna strona się przyrumieni, obracamy na drugą, posypujemy delikatnie solą i pieprzem i po chwili mamy niebo w gębie. Nóżki również tniemy na połówki i traktujemy w masełku jak kapelusze.
Szedłem tylko wyrzucić śmieci. Znam te grzyby od dawna ale cytując poetę: "wszystko ma swój czas..." i dzisiaj nadszedł ich czas.
Naprawdę polecam, bo to dosłownie chwilka roboty z nimi. Na koniec mała uwaga. Podobno można je pomylić z czernidłakiem pospolitym (chyba jak ktoś ma oczy z guzików no ale ludzie są dzisiaj naprawdę zdolni), który również jest jadalny ALE... przed spożyciem należy się zastanowić, czy 3 dni przed nie spożywało się alkoholu, jak również nie można go spożywać 3 dni po zjedzeniu tych grzybów bo można sobie zrobić zdrowe kuku (więcej info na ten temat w sieci).