Moim skromnym zdaniem, cała ta dyskusja o wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia ma właśnie taki sens i sprowadza się do niczego. Jeśli ktoś ma ochotę wydać pierdyliard monet tłumacząc to wyimaginowaną czy rzeczywistą celowością, to niech sobie wydaje jeśli tylko go stać a jeśli nie to weźmie kredyt. Żadne racjonalne tłumaczenie, przedstawianie wykresów, porównań itp, itd, nie odwiedzie takiej osoby od obranego celu. Jeśli to go uszczęśliwi, nie ważne na 5 minut czy na całe życie proszę bardzo. Z kolei ktoś kto nie widzi w takim działaniu żadnego sensu, niech pozostanie przy swoich wyborach. Podobnie jest z resztą z zegarkami, (całą resztą również) tu można śmiało postawić znak równości.