Poniekąd tak właśnie było. Z tym, że mieszkałem wtedy w Chicago i tego dnia o 5:30 przyleciałem tam z LAX. Mieszkając a Kanadzie, wiesz jak działają media. Jak się uczepią jakiegoś sensacyjnego tematu, będą jak sępy krążyć w okół niego. Tak więc siedząc przed TV od chwili pierwszego uderzenia do późnych godzin nocnych i oglądając na wszystkich możliwych stacjach tego dnia jak i następnych, które wtedy kręciły materiały live, ani jedna nie pokazała najmniejszego szczątku samolotu choćby elementów podwozia, kawałka skrzydła, ogona czy czegoś podobnego z pod Pentagonu. Mało tego, nie znalazł się ani jeden świadek, który widział nadlatujący samolot w kierunku Pentagonu. Cytując Macierewicza - "przypadek? Nie sądzę." P.S. Tego dnia jakoś nikomu nie był popcorn w głowie, raczej wszyscy robili w gacie - co będzie dalej. P.S.2 Co jest również zastanawiające samolot lecący w kierunku Pentagonu siłą rzeczy musiał przelatywać nad siecią autostrad w okół budynku, ale nikt nie słyszał nadlatującego samolotu a było to w czasie tzw rush hour's. Jak już wspominałem mieszkałem w Chicago nad kanałem powietrznym do ORD, więc nie dało się nie słyszeć samolotów lecących co 1,5 minuty na lub z pasa startowego. Pytanie, co leci z taką prędkością, że nie słychać nadlatującego obiektu?