Nawet ja oglądam, a tenis to jej mój sport. Mam wrażenie (podobnie miałem przed laty oglądając mecze A. Radwańskiej, może nawet bardziej niż teraz przy I. Świątek) że gra Polka, a naprzeciwko niej maszyna do wyrzucania piłek. Nasza podkręca, podbija, technicznie zagra, a tamten robot wali cały czas z siłą wyrzutni. Ja jednak wolę pamiętać czasy Steffi Graf i tenisistek z tamtych czasów.
Update: mamy mistrzynię!