To jest szersza dyskusja. Odpowiedzieć w ten sposób mogą wszyscy na Instagramie np.: nikomu nic nie robię, to moja prywatna strona, nikt tu nie musi wchodzić. Tylko że to tak nie wygląda: ludzie łykają to co im Instagram podsuwa jak pelikany, jak pisał Lincoln, a ogłupione spleczeństwo często nawet nie wie, czy influencer coś relamuje czy nie, bo oni nie zawsze wprost to zaznaczają. Jeśli jakaś gazeta zareklamuje coś co jest np. szkodliwe, to bierze niejako odpowiedzialność za to. Jak Marina zareklamuje jakiś lakier który uszkadza paznokcie, to co jej zrobisz? Ona powie, że nie wiedziała, że tak naprawdę to nie reklamuje, tylko poleca, jest osobą prywatną i się nie zna. Była prowokacja w Anglii, gdzie pytano dość znanych influencerów, czy by zareklamowali produkt o którym by wiedzieli, że jest szkodliwy. I większość odpowiedziała, że .... tak.