Przepraszam, a kto „poucza” zarząd Rolexa odnośnie tego co powinien robić?
Edit: po ponownym przeczytaniu twojego posta jednak widzę analogię pomiędzy sytuacją zakupu auta za komuny a Rolexa teraz: samochody za komuny także były praktycznie niedostępne, także istniały listy kolejkowe/zapisy, taki Polonez lub Fiat 125p (ja wiem, teraz to absurdalnie brzmi, ale także uchodził za produkt luksusowy), a dyrektorzy punktów sprzedaży lub ludzie z wierchuszki FSO także handlowali pokątnie owymi dobrami luksusowymi. Więc analogia do zarządu Rolexa sprzedającego z zyskiem coś co ogólnie jest niedostępne wcale taka absurdalna nie jest, jeśli to z zarządem Rolexa to prawda, oczywiście.