Japonię przemysł europejski jakoś przetrzymał, Koreę także i to z dobrym skutkiem, bo ja pamiętam jeszcze czas kiedy Golf II w podstawowej wersji nie miał prawego lusterka, a Japończycy oferowali swoje modele z o wiele lepszym w standardzie. Nie mówiąc już o Mercedesach, które po zakupie trzeba było uzupełniać o wyposażenie z listy będącej grubości książki telefonicznej. Więc tamta konkurencja była zdrowa. Z Chinami ciężko konkurować, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los, myśląc że chińskie rączki będą nam składać produkty, a będziemy kasować zyski u nas. Jakby zachód nie chciał dawać Chinom patentów, to by tam produkcji nie lokował. A jednak to robił. Jakiś czas to się kręciło, ale się kończy. Z tym że też tak nie do końca, bo Chiny mają potężny ukryty dług wewnętrzny, spore problemy demograficzne, co za chwilę będzie już się odzwierciedlać w gospodarce. Pod kątem najbliższych 20, 30 to będzie hegemon, ale w dalszej perspektywie przyszłość leży w Indiach i Indonezji. No i Afryce, jak się tam w końcu może kiedyś ogarną.