Miałem okazję pojeździć dzisiaj pierwszy raz w życiu elektrykiem (Fiat 500 elettrica). Dostałem do roboty żeby pojechać dość daleko, bo aż do Piemontu (94 km ode mnie w jedną stronę). Do tego mogę porównać z hybrydowym Fiatem 500, którym pokonałem taką samą trasę w zeszłym tygodniu. Pierwsze wrażenie? Elektrykiem jeździ się właściwie tak samo jak nowoczesnym automatem - myślałem że różnice będą jakieś większe. Odebrałem go wczoraj naładowanego na 100%. 6,5 km w megakorku w mieście do mnie zużyło 8% baterii w godzinę. Wcześnie rano dzisiaj (o 7) po włączeniu było 90%. Rano było zimno i był przymrozek w nocy. W trasie pierdzikółko zachowywało się ok, choć spodziewałem się że skoro to elektryk, to będzie cisza idealna. Cicho było w mieście, fakt, ale w trasie (jechałem z tempomatem głównie 100 km/h) miałem wrażenie że poziom hałasu jest bardzo podobny do Volvo XC 60 w dieslu, którym jeździłem ostatnie lata. Choć od razu przyznam że tydzień temu poziom hałasu w hybrydowym Fiacie 500 był bardzo wysoki, a gdy jechałem momentami 140 km/h to myślałem że mi pękną uszy 🤣. To czego mi na pewno brakowało to wbudowanej mapy, która pokazywałaby mi gdzie są najbliższe stacje ładowania elektryków - być może to jest w tej fabrycznej mapie, nie wiem, bo jechałem mając podłączony mój telefon i korzystałem też z mapy z telefonu, ale nie wydaje mi się żeby taki ficzer był w tym modelu. Generalnie na plus zaskoczyło mnie to że pierdzikółko miało asystenta utrzymania linii, ostrzeganie dźwiękowe 360 stopni, tempomat i nawet adaptacyjne światła mijania i bardzo fajną kamerę do cofania, szczególnie że hybryda nic z tych rzeczy nie miała (może to kwestia rocznika modelu, nie wiem). Z tym że trzeba mieć na uwadze że to Fiat i kilka razy wyświetlił mi się komunikat że wiele funkcji bezpieczeństwa (nie wiem dlaczego) akurat dzisiaj nie działało 😆. Po dojechaniu na miejsce miałem 42% baterii. W teorii powinno wystarczyć na powrót, ale bałem się że jednak nie wystarczy. Autko zostało zatem na miejscu podłączone do zwykłego gniazdka na parkingu i w 7,5 godziny dobiło do 80% doładowania baterii. Po powrocie do Milano (ostatnie 45 minut w sporym korku) zostało 32% baterii. Podsumowując: na miasto świetny pojazd: cichy (do 70 km/h), zrywny, zwinny, fajnie wyposażony (Apple Car itd.) i do tego ładny. Na trasę jednak to pomyłka, bo maksymalny zasięg wg komputera to 280 km, a w praktyce ok. 200. Do tego stresujące jest obserwowanie wskaźnika baterii który spada o procent lub dwa co kilka minut. Do tego, jak wjechałem do Piemontu, gdzie jest zimno prawie jak w Polsce, to mi spadło od razu o 4%. Być może gdybym wiedział gdzie (i jak daleko) mam najbliższą stację ładowania poziom stresu byłby mniejszy, ale to jednak może być uciążliwe, tak ciągle obserwować wskaźnik zużycia baterii. Na pewno fajniejsze to od hybrydowej wersji tego modelu, ale jeśli jechać elektrykiem w dłuższą trasę , to jednak nie takim maleństwem z baterią o takiej pojemności.