Dam ci przykład: w środy mam zajęcia na uniwersytecie dość daleko od domu, jeżdżę więc tam samochodem. Dzisiaj, jadąc do pracy, miałem właśnie sytuację wymagającą nagłego przyspieszenia. Jadąc niecałe 50 km/h, nagle wyskoczył mi motocykl (u mnie jest ich chmara, jeżdżą z każdej strony i jak wariaci). I gdybym nagle nie przyspieszył i nie skręcił gwałtownie, to bym wyrżnął w samochód (albo on we mnie) nadjeżdżający z boku. Sytuacja miała miejsce w mieście, nie na autostradzie. Punciakiem nie dałbym rady.