Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

beniowski

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    4118
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez beniowski

  1. Ja się przerzuciłem na transport miejski i rower i sobie to chwalę; nawet moja żona też jeździ do pracy rowerem . Samochodu w mieście używam do dużych zakupów raz na tydzień i czasami tylko gdzieś nim jeżdżę na miasto, ale naprawdę rzadko.
  2. Wiem, co masz na myśli, ale to nie do końca też tak. Dam przykład: jak stałem bo bilety dla siebie i syna na sezon Milanu, to byłem w kolejce w ich siedzibie (online nie ma zniżek dla nastolatków). I stałem jak kołek 5 godzin, ludzi setki, kasy czynne dwie. A obok kasa do muzeum Milanu stoi pusta. Stoję i widzę, że się nie wyrobię, bo o 17 już cyrk zamykają (a sprzedają stacjonarnie tylko w jeden dzień bo wszystko się błyskawicznie wyprzedaje). We mnie się już Polak budzi, zaczynam zdenerwowany pytać, czemu ten gość z kasy muzeum też biletów sezonowych nie sprzedaje (oni: ale on jest od muzeum; ja: ale przecież i tak ludzi do muzeum nie ma, niech bilety nam sprzedaje), do tego czemu nie ustawią dodatkowych osób z terminalami, żeby szybciej kolejkę rozładować? A co robią Włosi? Stoją spokojnie, trochę się pośmieją, trochę pożartują, a ci co odejdą z kwitkiem, powiedzą, że cóż, nie udało się. I jeszcze będą dyskutować, co na kolację zjedzą 🤣. Ot, taki naród. Bilety w końcu kupiłem online przez znajomości żony w Milanie 😆. A nawiązując do drugiej części twojej wypowiedzi, to mam wrażenie że za dużo czytasz pewnych for spiskowych. Nigdy jeszcze w takiej Polsce nie było tak łatwo kupić samochodu i tak wielu na nie nie było stać. Ja pamiętam komunę, która niby była równa i gdzie auta kupić prawie było nie sposób. Pamiętam też niby wolne (w stosunku do eurokołchozu jak go często określasz) lata 90-te i jak drogie wtedy były samochody w stosunku do zarobków (także używane). Teraz używane auto może sobie kupić praktycznie każdy. I jeżdżą te 20-letnie tdiki ukochane przez Polaków, choć co niektórzy trąbią że nie mogą.
  3. Włosi się generalnie nie buntują. Wiele rzeczy za które Polacy by się wściekali, tu się po prostu akceptuje. Oni nawet strajkować na poważnie nie potrafią; strajki tu średnio co dwa tygodnie, ale mało kto je zauważa. Jak Francuzi strajkują, to płoną miasta; Włosi strajkują, że tak powiem, w tle.
  4. Jeśli coś jest dostępne, to jest dostępne od razu i żadnej historii nie potrzeba. Moja żona dzisiaj, znudzona czekaniem na mnie, weszła do salonu i też sobie zaczęła oglądać zegarki - spodobał się jej model z diamentami i postanowiła go kupić - i był dostępny od ręki. Problem polegał na tym, że kartę z większym limitem zostawiła w Mediolanie i trochę jej zabrakło do sfinalizowania zakupu.
  5. Jeśli jest tak dobrze, to czemu zmieniają prezesa, i to po, bodajże, 3 latach?
  6. Tak. I, jak piszą koledzy, to jest AD. Przy okazji, we Włoszech znam dziury mniejsze niż Cortina (i mniej turystycznej) gdzie są AD Rolexa.
  7. Ja z doświadczenia już wiem, że we Włoszech najlepsza dostępność Rolexów jest w małych miejscowościach.
  8. Na parkingu jakieś zakurzone graty stały.
  9. Dzisiaj w Bolzano. Wszystkie modele widoczne na zdjęciach dostępne od ręki.
  10. Policz sumę rat jakie spłacałbyś w kredycie we frankach i w złotówkachw całym okresie spłaty (bez wcześniej spłaty - wtedy tracisz we frankach) i …… wyjdzie ci że we frankach się bardziej opłacało. I to bez korzystnych wyroków.
  11. Tydzień temu prawie kupiłem Calatravę (prawie, bo w końcu zmieniłem zdanie i kupiłem coś innego - pokażę w odpowiednim dziale jak odbiorę). Znalazłem nazwę profesjonalnego dilera na Chrono, zadzwoniłem do nich bezpośrednio i zapytałem o cenę - dali mi niższą o 6,5% jeśli kupię bezpośrednio od nich - stąd o owych procentach pisałem.
  12. Odnośnie ceny poniżej Chrono24, to wystarczy że znajdziesz dilera z tej strony bezpośrednio i już na wejściu możesz negocjować cenę niższą o 6,5%, bo taką prowizję owa strona pobiera.
  13. Ja pracowałem w Pekao SA i ten bank dawał tylko w PLN i to na spore kwoty - więc wybór był. Problem był że ludzie szli do różnych open fajansów i tam sprzedawcy hipotek (bo inaczej ich nazwać nie umiem), naciągali ludzi na taki kredyt, od którego dostawali największą prowizję (jednorazową, płatną od razu). No to golili, jak mogli.
  14. A ja uważam odwrotnie. Moim zdaniem banki wcale klientów na kredytach w CHFach nie zrobiły w konia, sami klienci się w to pchali, z różnych powodów. Natomiast byłem świadkiem (bo badałem te sprawy) jak banki doprowadziły do ruiny firmy na opcjach walutowych, czyli instrumentach niedostępnych zwykłych klientom.
  15. Ja się jednej zasady nauczyłem w banku: na wszystkich inwestycjach ZAWSZE zarobi pośrednik (prowizje, opłaty). Inwestor niekoniecznie. Miałem fundusze, miałem certyfikaty, akcje; mialem prawie wszytko. Czasami zarabiałem, częściej traciłem. Jednak nigdy nie osiągnąłem owych mitycznych obiecywanych zysków. Albo jestem dooopa a nie inwestor, albo tak to jest. A najlepiej od lat zarabia moja żona (w złotówkach) na …. bardzo dobrze oprocentowanym koncie oszczędnościowym. Nawet inflacja aż tak jej nie dotknęła. Po prostu: magia procentu składanego.
  16. Ja nie chcę wywoływać burzy w szklance wody, ale tysiące osób w Polsce (w tym wiele tu na forum, którzy dobrze liczą) wzięło kredyty w CHFach, i nie liczyli się z tym że frank może wzrosnąć potężnie?
  17. beniowski

    Co noszą znani ludzie?

    Leao raczej się fajnie ubiera (abstrahując od tej nieszczęsnej sukienko-marynarki na zdjęciu). W sobotę siedział na ławce Milanu (kontuzja) i był fajnie ubrany. Raczej mu nie płacą za stroje.
  18. Kiedyś się czarną Wołgą straszyło.....😁
  19. Bank zawsze da ci często więcej niż potrzebujesz, bo więcej na tobie zarobi. To jak z kartami kredytowymi: bank wcale nie lubi klientów spłacających wszystko w terminie; bank lubi tych, którzy się spóźniają ze spłatą całości 😁.
  20. W Polsce jest jakieś szaleństwo na samochody służbowe; mam wrażenie że to wciąż jest traktowane jak jakiś wyścig o prestiż i absolutny wymóg na pewnych stanowiskach. Jak moja żona pracowała jeszcze w Polsce, to ludzie potrafili przychodzić z konkretnymi wymogami jaki model chcą i w jakiej wersji. We Włoszech oczywiście też firmy dają pracownikom samochody służbowe, ale o wiele mniej, na wyższych stanowiskach i tak naprawdę w większości trzeba płacić za paliwo. Tylko na naprawdę wysokich stanowiskach za paliwo się nie płaci (oczywiście w za wyjątkiem stanowisk typu przedstawiciel handlowy).
  21. No jak to, przecież on u mechanika był dopiero dwa razy😂? Czy kiedykolwiek podsumowywałeś ile czasu i pieniędzy to ruskie cudo cię kosztuje?
  22. Ja nic z tego nie rozumiem, ale mi się dobrze przy lunchu takie cuda czytało. Tylko który z nich był tym biznesmenem co to stracił? Jak pisał kolega powyżej, jak ja się cieszę, że nie mam mediów społecznościowych.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.