Zapomniałeś dodać jeden, bardzo ważny czynnik - dlaczego na tzw. zachodzie jedzenie w restauracjach często jest już tańsze niż w Polsce? Wiem, podasz pewnie argument że w Polsce mniej ludzi chodzi do restauracji i nie ma takiego obrotu. A może chodzi o to, że w takich Włoszech restauracja często wygląda tak, że Polak by uciekł bo wnętrze niewypasione? Za to jedzenie pyszne. Dla Włocha liczy się to co zje, a nie w jakim wnętrzu zje. Są oczywiście restauracje gdzie płaciłem za obiad po 1000 euro, ale tam się chodzi po wrażenia i rzadko. Mój teść kiedyś nie mógł uwierzyć na południu Włoch, czemu menu takie ubogie mieli - wytłumaczyli mu, że mają tylko to co świeże i co rybacy przywiozą i znajdą na targu. A w Polsce często menu ma 40 pozycji, z czego sporo mrożonych, bo szkoda żeby się zmarnowało.
Może najlepszym podsumowaniem mojego wywodu będzie sytuacja z moją kuzynką w Rzymie: zabrałem ją do słynnej restauracji na carbonarę. Po posiłku mówi mi że jedzenie fantastyczne, ale myślała że we wnętrzu będzie ładniej. Bo ona w Poznaniu lubi restaurację gdzie podają na Rosenthalu.