Jakby Tom w Top Gun awansował, to nie mieliby pomysłu na fabułę 😆.
„Ferrari” fajny, ale jednak „Ferrari vs. Ford” był o wiele, wiele lepszy. Driver fajnie Ferrariego gra, no i przynajmniej nieźle wymawia włoskie nazwiska. Bo bo tym jak (Włoch z pochodzenia, przypomnę) Al Pacino straszliwie łamał włoski w „House of Gucci” można było zwariować. Podobnie „mówi” po włosku De Niro. Swoją drogą, to jest wręcz uwłaczające, jak amerykańscy aktorzy wymawiają obce nazwiska/słowa. Angielscy aktorzy wspaniale potrafią nauczyć się amerykańskiego akcentu, w drugą stronę to raczej nie działa (Renée Zellweger w „Bridget Jones” jest chyba chlubnym wyjątkiem). Ludzie potrafią się angielskiego nauczyć, a Amerykanom nazwiska nie che się wymawiać poprawnie nauczyć.
„Lamborghini” jest filmem tak słabym, że nawet nie warto o nim wspominać.