Nowy Foris cenowo to ten sam pułap, co lepsze już japońskie zegarki. Co więc w tym dziwnego, że wziąłem akurat Anantę do porównania? Logiczne jest chyba, że buduję kolekcję w oparciu o czasomierze, które nie tylko się uzupełniają, ale prezentują podobny poziom. W niczym nie potrzebowałem się utwierdzać, a na pewno nie w dobrze wydanej gotówce, bo po pierwsze mam świadomość efektu potwierdzenia (o czym czytałem wiele lat temu jeszcze na studiach) a po drugie, siedzę tu już wystarczająco długo by wiedzieć, że na pewno nie przepłaciłem za Fortisa. Sugerowanie, że się kompletnie nie znam, czy że światło było złe w sytuacji, gdy daję zdjęcia uznam za dowcip.