Technika Urushi, bo to ją widać na tarczy, liczy sobie parę tysięcy lat. Polega ona na ręcznym nakładaniu kilku warstw soku z drzewa lakowego i suszeniu każdej z nich. Używana do zastawy stołowej, luksusowych mebli (nierzadko za setki czy tysiące dolarów) oraz samurajskich zbroi. Japońscy wojownicy (najciekawszy wątek) chętnie z niej korzystali, gdyż zabezpieczała ona pancerz przez korozją, wilgocią, czynnikami chemicznymi, a bogato zdobiona zbroja, o głębokiej czerni lub czerwieni, dodawała szyku na polu walki i demonstrowała status ekonomiczny. Co ciekawe, wcale nie jest to rzadko używana technika przez producentów zegarków. Króluje oczywiście Japonia - dla Seiko czy Credora taką taczę robi pracownia Isshu Tamury w Kazanawie. Dla Citizena - Tetsuo Gido. Ze szwajcarskich producentów po technikę Urushi sięgnął przykładowo Chopard (L.U.C XP Urushi), który skorzystał z pracy Yamady Heiando (oficjalny dostawca Dworu Cesarskiego w Japonii), Vacheron Costantin (kolekcja Metiers d'Art - dom lakierniczy Zohiko działający nieprzerwalnie od 1661 roku!), Parmigiani, UN czy Jaguet Drozd.