Ha! Tomaliusz bardzo mi pomógł w poszukiwaniach G-Shocka, ale nadal nie mogę się zdecydować. Ciepłe dni są coraz bliżej, rower czeka na odkurzenie, a na rękę, jak nie było, tak i nie ma czego założyć. Pierwsza miłość do Risemana jakoś wypaliła się w miarę oglądania zdjęć Mudmana i Gulfmana. To przeczytaniu wielu wątków skłaniam się ku temu drugiemu, ale po jaką cholerę mi fazy księżyca i przypływy? Strasznie mnie męczy, że nadal nie mogę się podjąć ostatecznej decyzji...