Ja Maksa karmiłem Eukanubą i Royal Caninem oraz często dostawał surowe mięso i podroby, które uwielbiał. Ale adoptowany został z problemami, z których się na tej diecie nie wygrzebał. Najbardziej lubił z suchego Royala, przy czym skład tej karmy wskazuje na totalnie przetworzony charakter i brak jakiegokolwiek związku z mięsem. Freddie jadł, średnio chętnie Fitmin Maxi Junior, 75% składników zwierzęcych, 50% świeżego mięsa, brak pszenicy, na papierze rewelacja. Ale wciąż czarne kloce na ogrodzie, zazwyczaj też miękkie. Krótko gotowane mięso i podroby z niewielką ilością warzyw i ryżu zdawały się działać dużo lepiej. Jakiś tydzień temu przeczytałem sporo opinii, że duża zawartość świeżego mięsa w suchej karmie to jedno, ale sam proces produkcji z użyciem wysokiej temperatury i ciśnienia przekreśla w dużej mierze wartość takiej karmy. Rzekomo dużo lepsza może być karma oparta na mięsach uprzednio suszonych a potem tłoczona na zimno. Kupiłem Markus Muehle Black Angus Junior, oparta jest na suszonej wołowinie, suszonej rybie i ryżu. Fred wciąga ją chętniej niż Fitmina, nad klockami na razie się nie zastanawiam, niech się zaadaptuje do tej karmy.