Zapomniałem o meczu - na szczęście córka obudziła mnie o właściwej porze, drąc ryło, że "tata chrapiesz!!!" No i dzięki temu obejrzałem na żywo. Rzeczywiście, tym razem Rosjanka się mocniej postawiła niż ostatnio. Ale zrobiła też sporo błędów własnych w kluczowych momentach. Tym niemniej, wygrana z nawet tak ładną kacapką zawsze cieszy podwójnie. Igę chyba też.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.