Tym niemniej, jest spore grono potencjalnych nabywców, a obserwując dyskusję pod zamieszczonym przez brand managera Davosy newsem o tej "pepsi" limitce, nie zauważyłem agresywnych epitetów w stylu "ścierwo". Raczej komentarze oscylowały w kierunku: "dlaczego miałbym kupić Davosę skoro jest Steinhart?". Jednocześnie chciałbym powiedzieć od siebie tylko tyle, że również moim zdaniem robienie praktycznie identycznego, co wiadome źródło "inspiracji" zegarka z jedynie inną nazwą i logo to, delikatnie mówiąc, średnio biznesowo etyczne podejście.