Może ktoś będzie się orientował co to.
Auto: Kia Sorento 1 2004 2,5 CRDI automat.
Filtr paliwa wymieniony mniej niż 2000 km temu, filtr w zbiorniku paliwa również wyczyszczony. Farba łuszczy się coraz mniej. Olej wymieniany ok 2000 km temu, wymieniany też wtedy filtr powietrza, regenerowany alternator. Byłem kilka dni temu z 1,5tonowa przyczepą kempingową nad Balatonem, nie było problemów z autem. Wskaźnik temperatury pokazuje za dużo (przed ostatnią kreskę), prawdopodobnie przestawiła się wskazówka, bo zawsze na zimnym zamiast zera pokazuje obszar między pierwszą a drugą kreską. Nie było problemów z przegrzewaniem auta w trakcie w/w urlopu ani też z jego mocą, choć na górkach mogło by być jej nieco więcej.
Dzisiaj, na zewnątrz prawie 30 stopni, silnik już rozgrzany, Gdy wjeżdżam na główną drogę dałem mu trochę dla zabawy trochę z konieczności gaz do podłogi aż opony zapiszczały. Po chwili usłyszałem dziwny dźwięk, najpierw myślałem, że to w radiu, potem, że nawiew, ale nie. Okazało się, że z okolic silnika, jakby pracował jakoś głośny wentylator, jakby ten od klimatyzacji (po zatrzymaniu auta wentylator od klimatyzacji był nieruchomy). Ale to nic, auto straciło moc, z trudem przekraczało 1,5 tys obrotów, ledwo jechało pod górę. Dojechałem do domu ryzykując zapewne większą awarię. Gdy podniosłem maskę wydawało mi się, że słyszę ten dźwięk z okolic turbosprężarki albo pompy vacum. Wyłączyłem silnik. Auto nie chciało zareagować na pilota zamka centralnego (może przypadek, ale zwykle działał). Po kilku minutach uruchomiłem silnik i pracował normalnie. Zdjąłem osłonę plastikowa, na pierwszy rzut oka nic niepokojącego, napięcie ładowania jest na zaciskach akumulatora. Minimalne zapocenie na przewodach zasilających turbo w powietrze z filtra. Zrobiłem rundę i przyspiesza normalnie. Płyny są. Co myślicie. Co byście polecili zrobić bo za dwa tygodnie czeka mnie podróż na drugi koniec Polski, ponad 700km w jedną stronę, dobrze by było bym jednak dojechał i wrócił.