Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

albiNOS 01

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1079
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez albiNOS 01

  1. Srają się z tym śladem węglowym, jakby dwutlenek węgla był jakimś trującym gazem.
  2. Nie zerwą. Trzyma się tak jak powinno. No dobra, zobaczymy jak będzie przy ugięciu jako coś to skoryguję.
  3. W końcu zmieniłem licznik na mam nadzieję działający bo przewodowy. Szkoda mi pieniędzy na drogie działające bezprzewodowe. Ale zrobiłem po swojemu, czyli ukryłem przewody jak tylko mogłem. Znaczy puściłem je przez rurę od amortyzatora, co wymagało ich przecięcia i zlutowania. Ale jakoś przewód przez szyszkę przeszedł, no to się udało. Wiem, że opona łysa, ale najpierw muszę wymienić te w aucie. Plus coś do ozdoby.
  4. No i ponownie problem z zapinką od łańcucha. Niby kupiłem porządną a i tak się rozciągnęła. Nie ma wyjścia i musiałem pozbyć się zapinki. Teraz łańcucha bez rozkucia nie zdejmę z ramy.
  5. A ja składam grosz do grosza no amorki, ale takie lepsze od seryjnych, na forum Kia Sorento jest dużo informacji na ten temat. Zresztą obiektywnie, za komplet to niespełna 2 razy drożej wyjdzie niż za jeden amorek pneumatyczny w moim rowerze.
  6. Przerabiasz moja historię, też mi strzykało, wstawiłem takiego samego ale czarnego tokena (chodzi mi tak lekko, że czasem jak zakręcę pedałem to obraca się cała korba i z drugiej po nodze już nie raz dostałem). No i w końcu doszedłem co to było.... Zacisk tylnego hamulca. Należało go mocniej dokręcić do ramy. A cykało nawet jak rower pochylałem, i niosło po całej ramię, że nie to sztyca, nie to łożysko. Po dokręceniu znowu po jakimś czasie zaczęło cykać więc dokreciłem mocniej, nie mam kleju do gwintów, więc kolejny krok to będzie podkładka sprężynująca. Sprawdź czy cyka w trakcie hamowania. Jak nie to jesteś w chałpie.
  7. Dzięki, sprawdzę. Moja teoria jest taka, że jakiś tam zawór się pewnie zablokował bo jak nigdy mu nie wstawiałem do dechy to się pewnie syfu uzbierało. Raz sprawdzałem Vmaks na S3, ale to głupotą była straszna. Tu depłem dosłownie na 3 sekundy. Myślę, że może puszczał spaliny bokiem zamiast na turbo i stąd dźwięk i brak mocy. Ale nie wiem jak dokładnie jest rozwiązane doładowanie w moim 140 konnym. Tu raczej napewno nie mam regulatora kierownicy turbo, to w poliftach 170 konnych.
  8. Może ktoś będzie się orientował co to. Auto: Kia Sorento 1 2004 2,5 CRDI automat. Filtr paliwa wymieniony mniej niż 2000 km temu, filtr w zbiorniku paliwa również wyczyszczony. Farba łuszczy się coraz mniej. Olej wymieniany ok 2000 km temu, wymieniany też wtedy filtr powietrza, regenerowany alternator. Byłem kilka dni temu z 1,5tonowa przyczepą kempingową nad Balatonem, nie było problemów z autem. Wskaźnik temperatury pokazuje za dużo (przed ostatnią kreskę), prawdopodobnie przestawiła się wskazówka, bo zawsze na zimnym zamiast zera pokazuje obszar między pierwszą a drugą kreską. Nie było problemów z przegrzewaniem auta w trakcie w/w urlopu ani też z jego mocą, choć na górkach mogło by być jej nieco więcej. Dzisiaj, na zewnątrz prawie 30 stopni, silnik już rozgrzany, Gdy wjeżdżam na główną drogę dałem mu trochę dla zabawy trochę z konieczności gaz do podłogi aż opony zapiszczały. Po chwili usłyszałem dziwny dźwięk, najpierw myślałem, że to w radiu, potem, że nawiew, ale nie. Okazało się, że z okolic silnika, jakby pracował jakoś głośny wentylator, jakby ten od klimatyzacji (po zatrzymaniu auta wentylator od klimatyzacji był nieruchomy). Ale to nic, auto straciło moc, z trudem przekraczało 1,5 tys obrotów, ledwo jechało pod górę. Dojechałem do domu ryzykując zapewne większą awarię. Gdy podniosłem maskę wydawało mi się, że słyszę ten dźwięk z okolic turbosprężarki albo pompy vacum. Wyłączyłem silnik. Auto nie chciało zareagować na pilota zamka centralnego (może przypadek, ale zwykle działał). Po kilku minutach uruchomiłem silnik i pracował normalnie. Zdjąłem osłonę plastikowa, na pierwszy rzut oka nic niepokojącego, napięcie ładowania jest na zaciskach akumulatora. Minimalne zapocenie na przewodach zasilających turbo w powietrze z filtra. Zrobiłem rundę i przyspiesza normalnie. Płyny są. Co myślicie. Co byście polecili zrobić bo za dwa tygodnie czeka mnie podróż na drugi koniec Polski, ponad 700km w jedną stronę, dobrze by było bym jednak dojechał i wrócił.
  9. Odnośnie ceny to się nie wypowiem, ale jakoś tak na początku lat 90 lub pod koniec 80 bawiliśmy się z kolegami zepsutymi zegarkami czy budzikami, oczywiście mechanicznymi. Gdy raz trafił się zepsuty zegarek elektroniczny to autentycznie biliśmy się o niego. Nie żeby nie było wtedy takich, ale rozebrać takowy i zobaczyć co ma w środku, no w sprawnym nikt by na to nie pozwolił. Pamiętam też jak tuż po zmianach ustrojowych przyjeżdżali do naszej wioski jacyś ludzie, którzy za stare zepsute zegarki oddawali nawet 2 czy 3 elektroniczne, jakieś chińczyki, ale na tamte czasy wyjątkowo efektownie wyglądające (że straszne dziadostwo to inna inszość). Ci ludzie największą uwagę zwracali na to z jakiego materiału wykonana jest koperta starego zegarka. Musieli mieć z tego niezły biznes. Kilka lat później, jakoś pod koniec podstawówki poskładałem sobie zegarek elektroniczny 4 przyciskowy z melodyjkami z przypadkowych znalezionych części. Pamiętam, że bransolety nie dopracowałem bo sama się rozpinała i pływając łódką musiałem uważać by go nie zgubić w jeziorze. Nawet chciałem go zrobić na wodoodporny, naiwnie myśląc, że wystarczy włożyć do środka torebkę foliową. A najlepiej pamiętam zegarek od ciotki z Niemiec, czerwony plastik, wodoodporny, z obrotowym plastikowym i odpadającym bezelem. Na tarczy zdjęcie Mitsubishi Evolution ll, prujące po osie.
  10. Ciekawy jestem jakiej marki ambasadorem był ten s...syn https://www.o2.pl/informacje/zegarek-hitlera-sprzedany-za-fortune-odrazajace-6795997593827840a
  11. Powrót do domu, pykło 640 km w 10h 30 min, ale, że już nie miałem siły prowadzić autobusu do miejsca parkowania to pod blokiem śpię w przyczepie. Kręcą się jakieś obce rejestracje i cos mi oni podejrzani się wydają. Stoją, obserwują. Na cholerę? spać nie mogą? Na szczęście moja przyczepa niema katalizatora.
  12. albiNOS 01

    Jak wyglądamy?!

    Ja to ten w środku.
  13. Mój czołg jak widać nie zmieścił się na parceli razem z ,,autobusem".
  14. Jak się nie liczy ze zużyciem paliwa i przełknie się jakoś rozpędzanie to można stale pruć realnie ze 150 i znosi to dzielnie. Ale nie jest to sprytne, ani t bardziej fascynująco prowadzące się auto. Nie jeździłem V6, trochę żałuję, że wziąłem 2,5 bo silnik V6 milej dla ucha pracuje. Zrobię na emeryturze swapa na V8.
  15. Nie mieli byśmy gdzie spać w drodze, jakby jej nie było. I tak na podłodze było pełno rzeczy, na łóżkach też tyle, że lżejsze i bardziej obiętościowe.Mieliśmy nocleg na stacji paliw w Czechach. A i jeden plus, ze mały ruch był w terenach górskich w Polsce, Czechach i na Węgrzech. To znaczy był duży ruch ale tylko za nami. Jedynie motory i co bardziej poje...ani byli w stanie nas wyprzedzić.
  16. Kilka dni temu zaraz po dotarciu do Węgier. Ale chyba za dużo kg napakowalismy bo przez góry przejechać tym zestawem to jakieś jeb...nie nieporozumienie.
  17. Właśnie próbuję ogarnąć etoll i powiem Wam, że nawet baba z obsługi klienta nie była mi w stanie pomóc. To jest jakiś pier**lony żart!
  18. Ale temat zadaliście z tym ścięciem rantu. Tym bardziej, że ja mam tarcze nie przykręcone, latają luźne na piaście, dopiero koło je dociska.
  19. Już teraz to rozważałem, ale za dużo wydatków było w ostatnim czasie, a jeszcze nowe opony mnie czekają no i myślę o komplecie kolejnych felg. Przejechałem się na tych klockach hella, no i powiem, że podobają mi się, jeszcze całkowicie nie dopasowane a już czuję, że ładnie hamują, no i pedał nie jest tak twardy jak przy textarach, czego za bardzo nie lubię.
  20. Schowałem stare, pewnie ich za dwa lub trzy lata nie znajdę.
  21. Sru Udało się, ale rozbieram wszystko, wyjmuje czyszczę miejsce, otwieram pudełko a tam inne klocki niż te co powinny być. Na szczęście było przed 12, więc szybko telefon do sklepu i za godzinę były nowe. T razem nie textar tylko jakieś hella, no nie wiedziałem, że robią też klocki, ale komplet 180 Zeta, czyli droższe prawie o połowę od textara. Młody wskoczył na hulajnogę i mi je przywiózł. No weź składaj auto by po klocki pojechać a potem znowu je rozbebeszać.
  22. Dzisiaj wymiana oleju w skrzyni (dokładnie w/g procedury serwisowej) oraz wymiana filtra paliwa. Jako imadła użyłem łapy alternatora, dokładniej śruby mocującej alternator. Inaczej bym go nie odkręcił. Prawdziwego imadła nie mam. Cały mój warsztat to podwórko plus plastikowy pojemnik na piach jako stół roboczy. Czeka mnie jeszcze wymiana przednich klocków hamulcowych i parę innych drobiazgów. Oleju nie wylewałem w krzaki. Wlałem do bańki po oleju silnikowym. I narazie powędrował do piwnicy. Potem gdzieś go zdam.
  23. Badanie techniczne wykonane... Teraz muszę rozwiązać problem z wodą. Domyślam się jaka może być przyczyna. Ale opiszę Wam o co chodzi, może potwierdzicie moje zdanie. Instalację wodną mam ciśnieniową, oznacza to, że pompę wodną mam w przyczepie, gdy czujniki wykrywają spadek ciśnienia wody to zaczyna zaciągać wodę z zewnętrznego zbiornika. By zaciągnąć wodę z zewnętrznego zbiornika należy takowy zbiornik postawić obok przyczepy i podłączyć do przyczepy specjalny przewód który zanurzamy w zbiorniku z wodą. Gdy zbiornik jest pełny, czyli słup wody wysoki to jest ok. Ale gdy tylko poziom wody spadnie o kilkanaście cm to zaczynają się cyrki, woda przerywa, kicha, jakby się zapowietrzała, aż przestaje lecieć. Pompa pracuje. No i jaka jest moja teoria... Zużycie oringu na łączeniu wtyczki od przewodu z gniazdem wody w przyczepie. Są dwa oringi. Wydaje mi się, że gdy poziom wody jest niższy, to ciśnienie słupa wody nie ułatwia roboty i powietrze chętniej dostaje się do instalacji przez nieszczelność. Wydaje mi się też, że doraźnie pomogłoby czyszczenie i posmarowanie smarem silikonowym a by ostatecznie problem rozwiązać to powinna pomóc wymiana oringów. Problem tylko w tym, że nie przyszło mi do głowy zabrać z przyczepy oring na wzór, i musiałbym zrobić 50 km by po niego pojechać. Wyjazd nad Balaton planujemy w poniedziałek.
  24. Ja się nie bawiłem, ale pomysł fajny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.