Wydaje mi się, że znalazłem winowajcę. Choć pewności nie mam, ale dzisiaj napięcie ładowania po uruchomieniu auta przez chwilę wynosiło niecałe 12V by po kilkunastu sekundach podskoczyć do prawie 14,5V. Gdy włączyłem wszystko co elektryczne w aucie to spadło do około 14,25-14,30. Również lampka ładowania nie świeci się. Obstawiam, że przewód odmy, który lekko poci się (jest nieszczelny, próbowałem to ogarnąć 9 miesięcy temu taśma izolacyjna, jednak bez efektu) chcaloe delikatnie olejem na alternator. Gdy zawali pierścienie ślizgowe to siłą rzeczy musi gorzej ładować, gdy chwilę popracuje, to się jakoś samo oczyszcza i robi się ok.
Miernik na zdjęciu pokazuje napięcie na zaciskach akumulatora na wyłączonym silniku.
Wyżej na zdjęciu:12,08V napięcie w instalacji, silnik wyłączony.
11,89V chwilę po włączeniu silnika, światła włączone:
14,53V Ładowanie po kilkudziesięciu sekundach:
14,25V Ładowanie przy wszystkich odbiornikach włączonych, zapomniałem o światłach drogowych:
Trza kupić: