Wczoraj byłem w sklepie rowerowym. No fajne niektóre maszyny, ale dziwi mnie jedna rzecz. Pierwszy z brzegu nowoczesny MTB czy inna szosa kosztuje to ładnych kilka tysięcy. Z ciekawości obracam korbą ,,do tyłu" i czuję opór, którego w swoim tanim trzyblatowcu bym nie zaakceptował. Opór korby to jedno, opór samych pedałów to drugie. Czy to się wyrobi, rozchodzi? Zapewne tak, ale jak wstawiłem łożysko zewnętrzne tokena to już z 5 razy po piszczelu zarobiłem na postoju gdy przez nieuwagę pchnąłem pedał do tyłu. Wstawiłem też łożyska do kółek przerzutki. Tak sobie liczę, to jednak standardowy rower, nie licząc tulejek w łańcuchu, posiada z 14 łożysk. Czyli tak, że trzy w pedałach to razem 6, dwa w suporcie to już 8, dwa w tylnym i dwa w przednim kole to już 12 no i jeszcze po jednym w kółkach przerzutki. Czyli 14. No jest gdzie szukać rezerw.
Ostatnio prułem swoim MTB po asfalcie przez dłuższą chwilę 47 km/h, czułem się jak na motocyklu, aż głupio i wręcz niebezpiecznie byłoby zjechać na drogę rowerową. Po kilku chwilach myślałem, że płuca wypluję ale zaczynam rozumieć miłość do szybkiej szosy. Coś syn nawet przebąkiwał, że chętnie by się przejechał kolarzówką.moze by tak się rozejrzeć za jakąś ramą? Chyba fajna sprawa składanie samemu.