Tak wyszło, że teraz jednym z moich obowiązków jest układanie grafików. Gdy byłem po tamtej stronie, to temat wydawał się banalnie prosty. Gdy siadłem za biurkiem, to zaczęło się... Gdy tylko puściłem w system luźne planowanie na przyszły miesiąc, to: Jedna koleżanka musiała wziąć tabletkę, druga się popłakała a trzecia przestała odzywać. Ze trzech się znalazło co 10 dni pod rząd musieli by dumać do roboty a jeden ma dwa razy więcej popołudniowek niż inny, za to inna ma dwa razy mniej popołudniowek niż jeszcze inni. Do tego okazuje się, że w poniedziałki, kiedy jest rano największy kocioł, to będzie za mało ludzi, plus potrzeba ich to tu to tam na sobotę czy niedzielę, a urlopy się zaczynają wszyscy albo wkur...ni albo obrażeni.
A jak tam u Was sytuacja wygląda, ps, zapomniałem dodać, że trzy razy mi grafik kadry cofały, bo co trzeci weekend ma być cały wolny. Jak żyć? Jak żyć?