Odpowiedź brzmi: Nie. Nie jestem i nie sądzę, abym był na poziomie tatuowania Marcina Różalskiego. Podobają mi się tatuaże na głowach, szyjach, ect., ale u innych. Każdemu według potrzeb.
Poniekąd jest to wpływ (tak jak u satanica) muzyki, której słuchami i środowiska, w którym się „obracam”.
Na pewno nie robiłem tatuaży, aby podnieść swoją samocenę. Robiłem je i robię, bo mi się podoba taki sposób ozdabiania ciała, tyle i aż tyle.
Najczęściej z biżuterii noszę zegarek, obrączkę i tunele/plagi z racji dziur w uszach.
Do stroju formalnego zakładam spinki do mankietów.
Zauważyłem u siebie tendencję do kupowania „ niecodziennych ozdób” ...........i odkładnia do szuflady.
Mali używam zgodnie z przeznaczeniem.
Tatuaże posiadam.
- Mala buddyjska z kości jaka (z licznikami),
- Młot Thora (handmade),
- Naszyjnik zespołu HATE (Nienawiść – Nocny Posłaniec Śmierci Halkette) wykonany przez Tyvodara.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.