Zbliżam się do wymiany swojego hifi. Zawsze myślałem, że im mocniejszy piec tym lepiej. Tymczasem po konsultacji z potencjalnym sprzedawcą nowego wyszło na to, że lepsze dla mnie 60W na kanał przy 8 Ohm niż 100, bo praca wzmacniacza to klasyczna krzywa Gausa. Źle go wyżyłować, ale też jest dolny próg ootimum, poniżej którego po prostu brzmienie jest slabsze.
Zgadzacie się?
PS wiem, efektywność kolumn ma w tym kontekście znaczenie.