Przyjechała "belgijska" Delbana, co do której mieliśmy pewne wątpliwości... Najpierw trochę o samym zegarku... Na pierwszy rzut oka widać, że koperta ma zupełnie inną budowę (34,6mm bez koronki), niż nasze typowe "wschodnioeuropejskie" Delbany Ponad to wydaje się być dużo lepsza jakościowo. To samo dotyczy dekla i jego grawerunku Ciekawie zamocowany jest mechanizm. Stosuje się tu dwa osobne pierścienie. Jeden ma za zadanie ustalić położenie mechanizmu w kopercie: A drugi docisnąć całość po zakręceniu dekla: Mechanizm spotykany również u nas AS z rodziny 1187/94. Co ciekawe na mechanizmie nie znalazłem nigdzie cechowania manufaktury ani modelu (w innych moich "standardowych" zawsze było pod balansem, w przypadku tego mechanizmu) Na tym zdjęciu widać również pierścienie ustalający oraz dociskowy w swoim prawidłowym położeniu. Przejdźmy teraz do jej malowania. Wątpliwości budził pierścień, który sprawia wrażenie domalowanego. Po wyjęciu tarczy z koperty, pierwsze wrażenie - malowana. I to grubiańsko po indeksach... Jednak zacząłem się przyglądać dokładniej. Lupa 10x oraz 20x ujawniły pewne mankamenty, które pokazują inną historię tarczy. Tarcza nie była malowana a jedynie, lub aż, intensywnie myta. Nierówności w okolicy 4-6 nie są krzywym malowaniem a ubytkami powstałymi podczas mycia. Widać to wyraźnie po krawędziach. Niestety nie udało mi się pokazać tego na zdjęciach. Potrzebne by było większe powiększenie. Dodatkowo, na intensywność mycia wskazują ubytki indeksów malowanych, w okolicy ciemniejszej części ringu, co również prawdopodobnie było spowodowane chęcią domycia tegoż ringu w tej właśnie okolicy. Na końcu położony został na grubo jakiś lakier, który niestety wszedł w reakcję z indeksami i logiem Delbany i zabarwił je w bardzo brzydki sposób. Właśnie ta barwa zmyliła mnie na początku, kiedy pomyślałem, że ring domalowany został po chamsku i zamalowane zostały indeksy. Jednak wystarczyło rzucić okiem na logo "Delbana", żeby stwierdzić, że to nie farba z ringu. A jakiś inny preparat, nieszczęśliwie zastosowany. Podjąłem próbę zdjęcia tej paskudnej warstwy z indeksów oraz loga. Efekt końcowy jest taki: Mam nieco ambiwalentne odczucie co do tej operacji (tłumaczę młodszej gawiedzi naszego forum: uczucie ambiwalentne to takie uczucie, które pojawia się kiedy Twoja teściowa wjeżdża Twoim nowiuśkim Jaguarem.... w przepaść). Nieco za nowo to wygląda do całości tarczy... No cóż. przyjdzie poczekać ze dwadzieścia lat na naturalną patynkę i będzie dobrze