Ogólnie jest to udany mix divera z chronografem
Jeśli chodzi o wykonanie to nie mam do czego się przyczepić, wykończenie nie odbiega od innych Combatów jakie miałem w rękach. Koperta może nie jest masywna, ale nie zaszkodziłoby jej schudnięcie o 2mm. Bezel ma 60 przyjemnych i zdecydowanych klików. Luma mogłaby być lepsza (jak zawsze), ale nie ma powodu do narzekań - co ciekawe, masa luminescencyjna jest również na czarnych indeksach numerycznych oraz w czarnej "kropce" trójkąta bezela, choć oddaje trochę mniej światła niż wskazówki. To również jeden z niewielu chronografów z lumą na wskazówkach totalizatorów/sub-tarcz. Zakręcane pushery chronografu uważam za plus, pozwalają brawurowo myć ręce. Koronka z tubusem jest nieprzyzwoicie solidna, naprawdę. Bransoleta niczym nie zaskakuje - jest ciężka i wykonana z pełnych ogniw typu pin&collar, natomiast zapięcie jest po prostu dobre.
Sercem zegarka jest Ronda 5050.C, czyli 12-sto godzinny chronograf z dniem tygodnia i dużym, podwójnym datownikiem - stosunkowo rzadki mechanizm.
Mimo, że na tarczy jest stosunkowo tłoczno, nie wpływa to negatywnie na jej czytelność. Szafirowe szkiełko posiada wewnętrzny AR z delikatną, niebieską poświatą - daje radę
Podsumowując - polecam