Ani Afryka, ani żaden inny współczesny motocykl nie stanie się już legendą. Niestety, czasy gdy inżynierowie mieli decydujący głos, odeszły w zapomnienie, teraz stery przejęli księgowi. Poza tym wszędzie teraz rządzi elektronika i bez kompa nie podchodź. To już nie te czasy gdy motocykl można było naprawić w przydrożnym rowie podstawowym kompletem narzędzi, a w razie grubszej awarii pomógł każdy kowal. Czy to nowa Africa, czy GS, czy SuperTenere, owszem pojedzie do takiej Mongolii, ale czy wróci? Czy będzie tolerować paliwo lane prosto z wiadra o niewiadomej liczbie oktanów? A tam niestety ani serwisów, ani części, ani assistance żadne nie działa.