Chamstwo ludzkie... Pykam sobie dziś z wiatrówki w ramach anty stresa po uczeni. Kulturalnie, na własnej posesji, wszystko bezpiecznie kulochwyt itp. Cel - paczka zapałek, pusta. Dystans, jakieś 55m. Strzelam sobie w najlepsze a tu mi strażnik miejski z za płotu woła.... Dobra. Rozładowałem karabinek i idę. Pytam: o co chodzi? Pan wypytuje mnie o dane osobowe. Potwierdzam. Ma pan pozwolenie? Wtf?! To wiatrówka. Pan dostał wydruk ustawy. Dlaczego strzela pan na posesji? Bo mi wolo. Zawarte w ustawie. Gość oczy jak talerze. Coś mruknął o sąsiadach, przeprosił i poszedł. Moja sąsiadka.... Jak ja jej nie cierpię...