Konotacje historyczne mają swoje plusy Pierwszy lepszy przykład - jakoś 2 tygodnie temu, wpadli do nas nowi koledzy techniczni z oddziału UK gdzie mamy siedzibę główną. Nowy szef naszego działu technicznego wspomniał, że kiedyś pracował w firmie, która budowała łaziki marsjańskie, ja pokazałem speedmastera i od razu złapaliśmy kontakt
Jeśli patrzylibyśmy tylko na wygodę, to każdy z nas nosiłby jakiegoś lekkiego Swatcha, czy to w kwarcu czy sistemie 51 (bo ze 20 lat nie martwisz się nawet o zmianę baterii). Ja tam akurat lubię sobie raz dziennie zdjąć Speedyego i go nakręcić. Wcześniej miałem przez jakieś 2-3 lata Speedmastera Reduced 2. Automat chyba najbliższy wyglądem do oryginału, niestety muszę pojechać klasykiem "Prawie robi wielką różnicę". Proporcje zegarka, fakt, że to prawie zegarek, który był na księżycu czynią z niego po prostu ładny zegarek. Mój pro, to do bólu zwykły Moonwatch z 84 roku i przyznam, że lubię fakt, że to właśnie "najzwyklejszy" speedmaster, nie żadna limitacja czy inna specjalna wersja, tylko praktycznie to co Buzz nosił na księżycu